Z domowego podwórka, czyli coś o moich dzieciach


Urodziny, zestaw do pieczenia i zabawa w gotowanie

Autor: admin o 16. marzec 2009

Jutro Gabrysi urodziny. Czwarte. Cztery lata temu o tej porze byliśmy już w szpitalu i robiłam wszystko, żeby moje pierwsze dziecko pojawiło się na świecie jak najszybciej. Oszczędzę Wam szczegółów :) Lekko nie było. Gabrynia przyszła na świat o 2:00 w nocy. Chwila naprawdę magiczna. I co roku w dniu urodzin Gabi wspominam ją minuta po minucie. Naprawdę bardzo zazdroszczę wszystkim kobietom, które rodzą. Szczerze.

Jutro urodziny. Prezent spakowany. Miniamo - zestaw do pieczenia. Czyli: miska do mieszania, miseczka do odmierzania, zestaw szpatułek, fartuszek w kropki oraz różowa czapka kucharska.

miniamo

Mam nadzieję, że dziecię się ucieszy, bo bardzo lubi ze mną gotować i lubi to robić będąc odzianą w mój fartuch. Jak się domyślacie nieco na nią za duży :-)

Zabawa w gotowanie jest naprawdę sprawą przyjemną. Przyjemną i pożyteczną. Szczerze zachęcam. Dzieci to uwielbiają, a przy okazji nabywają przydatnych umiejętności. Gabrysia najbardziej lubi piec mufinki. Wiele z czynności może wykonać sama. I kiedy potem chwali się, że sama zrobiła mufinki jest to najszczersza prawda :-)

Aureliuszowo

Autor: admin o 8. marzec 2009

Dwa miesiące temu zapisałam Gabrysię na Warsztaty twórczego myślenia do Centrum kreatywności dziecięcej Aureliuszowo.

O centrum i jego założycielce przeczytałam w czasie wakacji w sierpniowym numerze “Zwierciadła”. Artykuł przekonywał o cudowności i pomysłowości Pani założycielki i terapeutycznej roli zajęć, jakie odbywają się w centrum.

Ponieważ Gabrysia miała ostatnio problemy na tle psychologicznym (np. trudności z wejściem w grupę) postanowiłam coś z tym zrobić. Pierwszym pomysłem jaki przyszedł mi do głowy, było właśnie Aureliuszowo.

I to był strzał w dziesiątkę. Ponieważ…

Są to nowatorskie zajęcia będące połączeniem tak docenianej przez pedagogów dramy, z plastyką i działaniami muzyczno-ruchowymi, prowadzone w 10-12 osobowych grupach. W niezwykle atrakcyjnej formie godzinnych happeningów dają dzieciom, pod płaszczykiem fantastycznej zabawy, to, co dla nich najważniejsze:
- wiarę we własne siły i możliwości - poprzez to, że w trakcie zajęć każde dziecko kilkakrotnie podejmuje samodzielnie decyzje o rozwiązaniu poszczególnych zadań i zabaw
- umiejętność wyznaczania sobie celów i dążenia do nich
- samoświadomość własnego ciała
- uwrażliwiają je na otaczający nas świat i ludzi - dzięki odpowiedniemu doborowi tematów i zabaw, które rozwijają wrażliwość i zaufanie w stosunku do innych, prowadzą do przyjaznych uczuć pomiędzy dziećmi uczestniczącymi w Warsztatach
- oduczają je schematycznego myślenia - w dobie telewizji, komputerów, reklam typu “zalać wrzątkiem i gotowe”, dzieci poszukują niecodziennych i zaskakujących rozwiązań
- rozbudzają ich ciekawość, co pomoże objawić się zainteresowaniom
- umiejętność wyrażania własnych odczuć i dzielenia się nimi

I nie są to kolejne zajęcia genialnie opisane na papierze. To wszystko o czym mowa wyżej dzieje się na tych zajęciach. Gabrysia je uwielbia i od dwóch tygodni problemy przedszkolne pękły jak bańka mydlana :-)

Sklepowy zawrót głowy

Autor: admin o 5. marzec 2009

Byłam dzisiaj z moim starszym dziecięciem w sklepie z zabawkami. Szukałyśmy nagrody za dzielność u Pani dentystki. Wierzcie lub nie, (ale to autentyczna historia) Gabrysia dzisiaj miała leczone dwie jedynki KANAŁOWO i nie pisnęła nawet przez chwilkę. Przypomnę, że ma 4 lata :-)

Także rozumiecie, że nagroda się należała i to nie byle jaka. Po wizycie u Pani Ewy wybrałyśmy się na poszukiwanie “czegoś fajnego”, czego dokładnie nie wiadomo ;-)

Po 10 mintuach pobytu w sklepie dziecię dostało oczopląsu wirując między lalkami Barbie (widzieliście nowe ekologiczne opakowania?), konikami Pony, akcesoriami domowymi AGD, Kubusiem Puchatkiem, miśkami i KOMPLETNIE NIE WIEDZIAŁA CO WYBRAĆ.

Wniosek jest jeden. Albo ma za dużo, albo nie było nic fajnego albo sama nie wiem co.

Po 20 minutach nagle BINGO! Gabrycha zdecydowała się na chińską tandetę w postaci wściekle różowego (a jakże!) plastikowego telefonu z Myszką Miki i pudrowymi cukierkami w środku.

Ciekawe co powiedziałaby na to nasza Pani zębuszka? :-)

Księżniczkowa sukienka

Autor: admin o 4. marzec 2009

Kiedy tydzień temu odbierałam Gabrysię z przedszkola, przywitała mnie słowami: “Mamuusssiiiuuu, a Zuzia to miała dzisiaj taką pięęęknąąą suuukienkęęęę. Różową (oczywiście, że różową, bo niby jaka inna byłaby TAK PIĘKNA :-) z przyszywaną dziewczynką, taką księżniczkowąąąąąąąąąą. Ale powiedziała, że ona była już ostatnia. I mi tak smutno jest strasznie. Bo ja też bym taką chciała mieć”.

Uznałam, że skoro jej tak smutno, a w najbliższej perspektywie znajduje się dzień jej urodzin, może sprawię mojemu smutnemu dziecięciu taką piękną, różową, księżniczkową suknię. A co tam, niech ma :-)

Okazuje się, że to nie takie proste, jakby się wydawało. Sukien księżniczkowych owszem jest trochę, ale 99,9% jest przeobrzydliwych tak bardzo, że moje poczucie estetyki nie pozwala mi ich kupić. W tradycyjnych sklepach NIC. W internetowych NIC. Aż do dzisiaj. Dzisiaj znalazłam! Cudeńko. Jest i róż i fiolet i tiul i się błyszczy i do tego nie wygląda jak sukienka z Bazaru Różyckiego. (Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi :-) Niestety znalazłam to cudeńko w sklepie internetowym. I to w takim, co sprowadza ubrania zza oceanu. Teraz czekam na odpowiedź na maila, czy jest szansa dostarczenia tej wymarzonej cud sukni do 17 marca.

Trzymajcie kciuki :-)

A oto obiekt westchnień

cud suknia

cud suknia

Nauka poprzez zabawę

Autor: admin o 2. marzec 2009

Rozwój emocjonalny i rozwój intelektualny dzieci jest tematem bardzo bliskim memu sercu. I jak sądzę , całej masie współczesnych rodziców. Kilka lat temu, kiedy byłam jeszcze studentką psychologii i przygotowywałam się do pisania pracy magisterskiej, wpadła mi w ręce genialna książka. “Co tam się dzieje? Jak rozwija się mózg i umysł w pierwszych pięciu latach życia”. Jej autorka - Lise Eliot (neurobiolog, matka trójki dzieci) pisała m.in. o tym, że mózg dziecka rozwija się w szalonym tempie do piątego roku życia i nigdy potem to tempo nie powtórzy się.

Dlatego ważne jest jak obchodzimy się z naszymi dziećmi w tych pięciu pierwszych latach. Oczywiście ważne jest całe życie :-) Ale warto zainwestować nasz czas w sensowne bycie z małym człowiekiem i podejść do tematu poważnie. Poważnie, ale z humorem.

Jak wiadomo nie od dziś, dzieci najbardziej na świecie lubią się bawić. I właśnie dzięki zabawie się uczą. Kilka miesięcy temu moja mama zakupiła w jednym z kiosków bardzo fajną gazetkę. “Naucz mnie mamo” to edukacyjny tygodnik skierowany do dzieci w wieku od 3 do 7 lat. Poprzez zabawę uczy dzieci wielu ważnych umiejętności, czym odróżnia się od innych magazynów dostępnych na rynku. Dzięki niemu moja Gabrysia poznaje literki i cyfry, uczy się pisać i liczyć, a przy tym świetnie się bawi. Do każdego numeru dodawne są uwielbiane przez moje dziecko naklejki, którymi potem uzupełnia się gazetkę.

Gabryśka się bawi i cieszy z kolejnego numeru, a ja mam poczucie dobrze spędzonego z nią popołudnia :-)

Gdybyście szukali pomysłu na zabawę z maluchami polecam Wam jeden z produktów Kolorowej Krowy. Edukacyjną grę “Cyferki”. „Cyferki” pomogą w zrozumieniu pojęcia cyfr oraz rozwiną zdolności matematyczne. Dzieci, dzięki grze poznają cyfry od 1 do 10.

http://www.kolorowakrowa.pl/Gra-Cyferki-p533.php

Kolorowe kredki

Autor: admin o 27. luty 2009

Jeśli jest ktoś, kto potrafi pogodzić rodzeństwo w zabawie dłuższej niż 10 minut, to otrzyma ode mnie złoty medal.

Chwila, w której moja 4-letnia Gabrysia bawi się ze swoim młodszym o 2,5 roku bratem jest w naszym domu chwilą błogosławioną i nie częstą.

Filip jest doskonałym obserwatorem i wielkim fanem swojej siostry, która swojego brata zauważa dopiero wtedy, kiedy ten zwróci na nią swoją uwagę: a) gryzieniem, b) szarpaniem za włosy, c) szczypaniem.

Jak Gabrysia zaczyna rysować, Filip także. Tyle, że koniecznie musi rysować na kartkach siostry, bez względu na ilość leżącą przed nim kolorowanek, a po sekundzie rysowanie przemienia się w zabawę w latające po całym pokoju kredki. Gabrysia zaczyna wrzeszczeć w niebogłosy. Filip ma minę szatana. A ja mam ochotę wystrzelić się na księżyc.

W związku z ogromną miłością Gabi do zajęć plastycznych, napięta sytuacja powtarza się w naszym domu codziennie. A mi brak już pomysłu, jak w miłej, nieprzerwanej awanturą atmosferze, przeprowadzić zabawę w rysowanie :-)

To, jak? Znajdzie się ktoś, komu będę mogła wręczyć złoty medal?