Jak się bawić z dziećmi


Zabawa w gotowanie - Little Chief

Autor: admin o 8. maj 2009

Moje dziecko jest wegetarianką. Z własnej nie przymuszonej woli. Odkąd przestała jeść jedzenie ze słoiczków, które zawierały mięso, wszelkim potrawom mięsnym powiedziała stanowcze NIE. Na nic moje wysiłki i wymyślanie kolejnej potrawy z choćby śladową ilością mięsiwa. Klopsiki, bolognese, szynki, kabanosy, kotleciki, szaszłyki, przygotowane na miliony sposobów. Morfologia wychodziła dobra, więc walczyć z oportunistką mięsną przestaliśmy. Tylko babcie ubolewają nad jadłospisem wnuczki.

Dopóki latorośl odmawiała potraw mięsnych, przymykałam oko, ale teraz kiedy odmawia potraw wszelakich poza kakao, jogurtem fantazja, płatkami na mleku, jestem szczerze zaniepokojona. W ostatnim newsletterze Miasta Dzieci przykuło moją uwagę logo szkoły gotowania dla dzieci “Little chief” i informacja o nowych zajęciach w tejże szkole. Myślę sobie, że może jak pannica zacznie sama potrawy przygotowywać (chociaż w domu też ze mną gotuje) to zacznie też smakować. Idziemy na pierwsze zajęcia w poniedziałek. Zdam relację czy coś się zmieniło z kubkami smakowymi Gabryni. Szkoła proponuje zajęcia już dla trzylatków i prowadzi gotowania również w języku angielskim. My na razie będziemy gotować zagranicznie, ale po polsku. Czyli potrawy zza mórz i oceanów, ale przepisy będą dyktowane w rodzimym języku. Na razie brzmi dobrze. Zobaczcie stronkę http://www.littlechef.pl/glowna.html

Na majówkę KALIMBA

Autor: admin o 28. kwiecień 2009

Wszystkim tym, którzy wybierają się z dziećmi na przedłużony majowy weekend i spędzą długie, nudne godziny w różnych środkach lokomocji polecam gry i zabawy polskiej firmy Kalimba. Grając polecanymi przeze mnie produktami nie znajdziecie czasu na nudę. Moja Gabrysia jest tego potwierdzeniem. Tak, jak i ja jest fanką kalimbowych zabawek.

bitwa-na-kosci-kalimba1Bitwa na kości - to gra dla dwóch osób. Zawiera 36 kart zilustrowanych postaciami psów oraz kośćmi. Potyczkę wygrywa pies, który ma więcej kości, a raczej ta osoba, która wyłożyła kartę na stół. Jeżeli kości jest tyle samo, rozpoczyna się bitwa! Gracze wykładają po jednej karcie zakrytej i jednej odkrytej - znów zwycięża pies z większą ilością kości. Gracz, który zbierze pulę 36 kart wygrywa. Bitwa na kości przypomina karcianą grę w wojnę, znaną od stuleci. Ale ta na kości nie dość, że jest pięknie zilustrowana, uczy liczenia, to jeszcze nie pozwala się nudzić. Karty można zabrać ze sobą wszędzie. Na plażę, do lasu i na imieniny u cioci. Cena 22 zł.

kolko-i-krzyzyk-kalimba1Kółko i krzyżyk - to gra, w której znajdziecie kółka okrąglaste oraz krzyżyki, i wszystko jasne. Kto ma w linii znaki trzy mistrzem jest tej prostej gry! Gra odpowiednia dla dzieci od 4 lat. Cena 6 zł.

statki-kalimba2Statki - Gra polega na zatopieniu statków przeciwnika. Rozpoczyna się wyborem miejsc położenia statków. Statki nie mogą na siebie nachodzić ani się dotykać. Gracz ma do dyspozycji: 1 czteromasztowiec, 2 trzymasztowce, 3 dwumasztowce, 4 jednomasztowce. Po ustawieniu wszystkich statków, zaczyna się gra właściwa. Każdy z grających oddaje na przemian po jednym strzale w dowolny punkt na planszy przeciwnika. Gracze mają przed sobą dwie plansze: jedną - ze swoim statkiem, drugą - na której zaznaczają swoje strzały w przeciwnika: kropką tak zwane “pudło”, czyli nie trafiony strzał, krzyżykiem zaś trafiony. Gra kończy się w momencie zatopienia wszystkich statków któregoś z graczy. Cena 14 zł.

Przypomniało mi się właśnie, że byłam pierwszą osobą, która zrobiła zakupy w kalimbowym sklepie internetowym. Było to ponad cztery lata temu, kiedy kupowałam pierwszy prezent dla mojej Gabrysi :-) A jej samej nie było jeszcze na świecie. Była połowicznie, bo siedziała w moim brzuchu. Zamierzchłe, stare czasy…

Numery Litery w królewskiej odsłonie

Autor: admin o 19. kwiecień 2009

Byłyśmy wczoraj z Gabryńką na Slajdowisku do kwadratu w Numerach Literach na Wilczej. Lubię to miejsce. Ma fajny klimat i dla dzieci i dla rodziców. Kiedy młodziaki bawią się w osobnej salce w czasie zajęć im poświęconym, ich rodzice mogą napić się pysznej kawy i przejrzeć najnowszą prasę lub ostatnio wydane albumy w sali z książkami i maleńkim barem.

Numery są miejscem przyjaznym dzieciom. To dzięki szerokiej ofercie wydawniczej skierowanej do najmłodszych, a także weekendowym spotkaniom, podczas których maluchy słuchają bajek i oglądaja kolorowe slajdy, czasem wyruszają w podróż statkiem kosmicznym, a innym razem poznają tajemnice starożytnego Egiptu. maa-ksieniczka1

Sobotnie Slajdowisko miało ulubiony przez moje dziecko temat - KRÓLEWSKI :-) Gabrysia obejrzała slajdy o losach królewny i pokojówki, a także Królewny co się bała, że jej korona z głowy spadnie oraz Cesarza i jego szatach. Po slajdach dzieciaki bawiły się jeszcze chwilę, a ja miałam całą godzinę wolną. Przejrzałam zagraniczą prasę wnętrzarską i nowy album Taschena Paris Interiors. Mówię Wam bajka. Polecam. Niestety na zajęcia nie jest łatwo się dostać, bo Numery Litery to miejsce popularne, przytulne, ale jednocześnie nie za duże. Trzeba koniecznie wcześniej się zapisać.

Kto dostaje cotygodniowy newsletter Miasta Dzieci jest na bieżąco informowany o tym co się dzieje w Numerach Literach, a także w wielu innych fajnych miejscach dla dzieci.

GAGAZ Numerów Gabrysia wyszła z książeczką o Loli “Wcale nie jestem śpiąca i nie chcę jeszcze iść spać”, a ja z najnowszym wydaniem GAGI. Magazynem dla rodziców. Numer świetny, jak wszystkie poprzednie. Ale o tym już jutro…

W Polskę z dzieckiem

Autor: admin o 17. kwiecień 2009

Dostałam kilka dni temu świetny przewodnik Pascala “Polska z dzieckiem”. A że moje starsze dziecko ostatnio marzy o podróżach po zamkach i muzeach, przewodnik przyda się na pewno. Zwłaszcza, że weekend majowy i czerwcowy już za chwilę. No i wakacje.

pol_z_dzieckiem pantone.aiNa pewno część z Was ma już plany na te dni, ale druga część na 100% tak jak ja zastanawia się co warto by zrobić, żeby znowu nie na mazury czy nie nad morze. Książka Pascala zawiera wiele cennych informacji. Jest przejrzyście podzielona na regiony Polski i ich miasta, które warto odwiedzić. Zawiera porady dla rodziców planujących weekendowy lub wakacyjny wyjazd. Propozycje tras, opracowane z myślą dla najmłodszych. Opisy atrakcji dla najmłodszych (parki rozrywki, aquaparki, żywe skanseny, zajęcia w muzeach, barwne festyny i imprezy cykliczne). Poza tym w poradniku znajdziecie mapy, zdjęcia i zabawne rysunki. A także informacje o noclegach, gastronomii i rozrywkach.

Coś czuję w kościach, że 1 maja ruszymy w Góry Świętokrzyskie do Bałtowskiego Parku Jurajskiego i “Krainy koni” w Bałtowie. Podobno można tam zobaczyć naturalnej wielkości modele ponad 30 dinozaurów. Można też wziąć udział w spływie tratwami po rzece Kamiennej. Już czuję radość moich dzieciaków :)

Dużo pomysłów na majówkę z dziećmi można znaleźć TU

Święta, święta i po świętach

Autor: admin o 15. kwiecień 2009

I stał się cud. Po raz pierwszy odkąd mam dzieci przeżyliśmy święta w zdrowiu. Nie wiem jak to możliwe, ale nikt nie miał gorączki, problemów z układem trawiennym, kaszlu, kataru. NIC.

Niestety pogoda nie dopisała, a według WP na te dni miała nadejść fala upałów. No, ale nie doszła, a wszystkiego mieć nie można.

Poza klasyczną zabawą w polewanie się hektolitrami wody w Lany Poniedziałek, w I dzień świąt bawiliśmy się w szukanie czekoladowych jaj. Nagrodą dla znalazcy była możliwość zjedzenia słodkiego jaja od razu, na miejscu i nawet przed obiadem :-) Jajek pochowanych w ogródkowych krzaczkach było mnóstwo i Gabrynia bawiła się świetnie. Nie tylko dlatego, że jest wielkim łasuchem, ale także dlatego, że bardzo lubi bawić się w szukanie ukrytych przedmiotów.

Na co dzień kiedy nie ma świąt bawimy się w domu w zabawę “ciepło zimno”. Gabrynia wychodzi z pokoju, a ja chowam np. jej ukochanego misia w jakiś zakamarek. Potem naprowadzam ją na ukryty przedmiot hasłami “ciepło” (dziecko znajduje się blisko schowanego przedmiotu) lub “zimno” (jest daleko), kiedy jest tuż obok niego krzyczę “upał” i wtedy bingo :-) zabawka znaleziona.

Alternatynawą do ciepło-zimno jest zabawa “Hokus pokus” polegająca na tym, że rozkładamy na podłodze kilka przedmiotów, potem dziecko zakrywa oczy, a my w tym czasie chowamy jeden z tych przedmiotów. Dziecko musi zgadnąć jaki przedmiot zniknął. To doskonały trening dla mózgu i dziecięcej pamięci. A do tego jak cieszy :-)

Po Ben 10 jeszcze kilka przemyśleń

Autor: admin o 9. kwiecień 2009

Muszę się z wami podzielić swoją troską. Jestem zaniepokojona tym zalewem gadżetów i pseudo zabawek i całej otoczki jaką się tworzy dookoła seriali dziecięcych.

Moje dzieci są na etapie minimini, telewizji dla najmłodszych (wyjaśnienie dla alternatywnych rodzin bez telewizora ;-) ) Gabrysia ma kilka ulubionych bajek/seriali emitowanych w tej stacji. Świnkę Peppę, Samsama, Świat Małej Księżniczki i kilka innych. Wyobraźcie sobie, albo pewnie sami to wiecie z doświadczenia, że w tej chwili na rynku prasowym można znależć gazetkę z bohaterem niemalże każdej bajki telewizyjnej. cliford

Wchodzę do Empiku i potwierdza się moje przypuszzczenie. Bohaterowie chyba wszystkich bajek znaleźli dla siebie miejsce w kolekcji gazet, gdzie do każdego egzemplarza dołączany jest oczywiście jakiś super gadżet. A to zegarek, a to magnesy na lodówkę, latarka, naklejki, flamastry… i można by tak bez końca wymieniać.

noddyMoje dziecię widząc reklamę pokazującą najnowszą gazetę z super świetnym (według mojego dziecka) prezentem, za każdym razem wrzeszczy w niebogłosy, że musi koniecznie, ale to koniecznie to mieć. Nie gazetkę, ale właśnie pokazywany gadżet. Superprezent po zakupie przeżywa jakieś 2 dni, bo jest chińską tandetą, która żywot wiedzie krótko.

Czy macie pojęcie, że powstał sklep internetowy sprzedający gadżety z gazet, reklamujący się hasłem “Dodatki do gazet. Nie szukaj w kiosku”? Może należy skończyć z produkcją pism i zacząć produkować wyłącznie gadżety i kioski z prasą zamienić na kioski z gadżetami?

Co zrobić, aby odciągnąć uwagę dzieci od bezwartościowego szitu, jakiego masa wkoło? Wyłaczyć raz na zawsze telewizor? Nie wchodzić do empiku i innych “księgarni”?

Koleżanka mnie pocieszyła kilka dni temu. To przechodzi! Ten oczopląs gadżetowy u młodocianych widzów. Uff :)

Akcja: dekorujemy dom na Święta

Autor: admin o 6. kwiecień 2009

Kolejna propozycja zabawy z dzieckiem z serii przyjemne z pożytecznym. Dzisiaj moje dzieci i ja dekorowaliśmy nasze mieszkanie ozdobami wielkanocnymi. Ile było przy tym radochy. A jak teraz jest pięknie :-)

Do dekoracji domu użyliśmy gotowych ozdób: kurę zrobioną z cienkich patyczków, dużo, baaaardzo dużo plastikowych i papierowych jaj wszelkiej maści, świeczek w wielkanocnej odsłonie, kurek na patykach i mnóstwa innych zielono-żółtych “świątecznych gadżetów”.

Zasialismy rzeżuchę. W piątek będziemy dekorować jajka do wielkanocnej święconki. Metodą tradcyjną (łupinki cebuli) i metodą nowoczesną (naklejki, które przyczepiają się do jaj pod wpływem gorącej wody).

Nawet jeśli macie mnóstwo pracy, padacie bez sił i wolicie posiadówkę na kanapie, szczerze zachęcam do wielkanocnych dekoracji. Moje dzieci bawiły się przednio!

O tym jak wykonać wielkanocne ozdoby z dziećmi dowiecie się w Mieście Dzieci. Znajdziecie tam pomysły na pisanki, palmy wielkanocne, ozdoby wielkanocnego stołu, wiosenne króliczki, zajączki, kotki, ptaszki i zielony owies…

Zajrzyjcie też do edziecka. Tam również dużo pomysłów na oryginalne i łatwe do wykonania wielkanocne ozdoby.

Strzelając wodą. O akcesoriach sikających słów kilka

Autor: admin o 3. kwiecień 2009

Do Wielkanocy pozostało nam osiem dni. W wielu domach poustalono już świąteczne menu. Moja mama co najmniej od miesiąca wie, co będzie podawać swoim gościom :) Temat był wałkowany wte i wewte, tak, żeby wszystkim zebranym było miło na podniebieniu. Zwłaszcza moim dzieciom. Ale nie o kulinariach miała być mowa.

pistoletW czasie mojej ostatniej wizyty w sklepie zabawkami przykuł moją uwagę regał z akcesoriami wodnymi na śmigusa dyngusa. Było na nim dosłownie wszystko. Plastikowe jajeczka, które pamiętam ze swojego dzieciństwa, innego kształtu zbiorniczki na wodę, działające na zasadzie wspomnianego jajka, metrowe strzykawki oraz coś czemu osobiście jestem przeciwna - olbrzymie karabiny z dużym zbiornikiem na wodę. pistoletTe ostatnie poza tym, że są bardzo kolorowe, wyglądem nie różnią się od prawdziwych kałachów, jakie mogłam oglądać ostatnio chociażby w “Slumdogu”. Nie przemówi do mnie nikt twierdząc, że przesadzam i że to tylko zabawka.

Możecie się ze mną nie zgadzać, ale ja nie widzę swojego syna czy córki z pistoletem lub karabinem przy boku. Nawet najbardziej kolorowym i strzelającym tylko wodą…

Dlatego w lany poniedziałek podstawowym orężem sikającym moich dzieci będą plastikowe jajka, zajączki i inne zbiorniki o wielkanocnych kształtach. Wykorzystamy też kubki, plaistkowe butelki i inne domowe pojemniczki. jajkoMyślę, że będą bawić się pysznie, nawet bez pistoletów ze sprzężonym powietrzem tryskających wodą na osiem metrów :)

Zdam relację po świętach.

Namalować bajkę i bajkowego ulubieńca

Autor: admin o 31. marzec 2009

Jeśli Twoje dziecko lubi konkursy, zachęć je do udziału w konkursie z okazji Stulecia Polskiego Kina z Cinemagic.pl

phpthumbphpjpg

Konkurs skierowany jest do miłośników kina w wieku od 0 do 18 lat. Lubicie bajki? Lubicie rysować?

TU znajdziecie szczegóły konkursowe.

Moja Gabrysia lubi bajki, lubi rysować i lubi konkursy. Ciekawe czy zwycięży? ;-) Dam znać w czerwcu po ogłoszeniu wyników…

Prima aprilis - zrób żart swojemu dziecku

Autor: admin o 30. marzec 2009

Już w najbliższy czwartek ulubiony dzień mojego dziecka, 1 kwietnia. A przynajmniej jeden z ulubieńszych :-) W zeszłym roku ja i tata Gabrysi zostaliśmy zakatowani dowcipem z serii - Ooooooo, masz dziurę w bluzce…

Gabrysia jakieś kilkadziesiąt razy (a może set razy) przetestowała na nas swój primaaprilisowy żarcik. Odetchnęliśmy z ulgą, kiedy dziecię zasnęło, a pierwszy dzień kwietnia dobiegł końca :-)

W tym roku to ja postanowiłam umilić żarcikami primaaprilisowy dzień Gabryśce i Filipowi. O ile Filip może jeszcze na żarcie nie do końca się pozna, o tyle Gabryśka na pewno. Myślałam, myślałam i poza dowcipami z mojego dzieciństwa - sól w cukierniczce, farba do malowania w tubce do pasty do zębów - nic genialnego nie przychodziło mi do głowy. Na pomoc jak zawsze przyszedł internet.

W Mieście Dzieci znalazłam genialne pomysły na primaaprilisowe żarty, które można zrobić dzieciom. I dorosłym pewnie też. Najbardziej spodobał mi się ten:

Robaczek w jabłku

Nieco pracochłonne ale warte zachodu. Jeżeli dajesz swojemu maluchowi do szkoły lub przedszkola jabłka to w tym dniu możesz dać mu “jabłko z robaczkiem”. Trzeba wydrążyć jabłko i włożyć w dziurkę gumiaczkową dżdżownicę tak aby jej łepek gustownie wystawał z jabłka.

TU znajdziecie resztę pomysłów. A może podzielicie się ze mną jakimś własnym genialnym dowcipem?

Bilety do teatru wyprzedane…

Autor: admin o 26. marzec 2009

Jak mnie to denerwuje! Mówi się, że kultura kuleje w naszym kraju. Ale jak chcę pójść z dzieckiem do teatru, to jeśli nie zadzwonię dwa miesiące przed seansem to szanse na kupno biletów są równe zeru. To samo zresztą tyczy się teatrów dla dorosłych. Ale to nie temat tego bloga. Może zacznę też pisać o zabawie i zabawkach dla dorosłych? Yyyy, może lepiej nie :-)

Wracając do tematu. Niby jest kilka teatrów dziecięcych w Warszawie. Ale naprawdę ciężko kupić bilety na kilka dni przed, lub w dniu przedstawienia. Niby można kupić bilety na miesiąc przed, ale biorąc pod uwagę mojego pecha chorobowego to 9 na 10, że w dzień spektaklu moje dziecię na pewno wstanie z gorączką. Tak było kilka miesięcy temu, kiedy wykupiłam bilety na “Pchłę szachrajkę” do teatru Jandy. Jak ona się cieszyła. (Nie Pani Krystyna. Gabrysia oczywiście.) A jak ja się cieszyłam, kiedy dzień przed, dziecięciu skoczyła temperaturka do 40 stopni…

Podsumowując. Ona uwielbia teatr. Ja uwielbiam teatr. Ale mamy problem. Jak go rozwiązać? A może Wy znacie miejsca, gdzie bez stresu można kupić bilety na dziecięce spektakle?

TU można znaleźć repertuary teatrów dla dzieci. Wszystko fajnie. Tylko biletów za mało… A może poza Warszawą sytuacja nie jest już tak beznadziejna?

Impreza urodzinowa pod hasłem “Księżniczki i Rycerze”

Autor: admin o 19. marzec 2009

Kto ma kilkuletnią córkę ten wie jak ważna jest postać Księżniczki w życiu małych dziewczynek. Kolor różowy i księżniczka wyznaczają mojemu dziecku wiele dróg życiowych. Ładne ubranie, żeby było ładne musi być różowe. Ładny przedmiot, żeby był ładny musi być różowy. Jeśli się błyszczy, migocze i świeci tym lepiej. Nie myślcie o mnie źle. Ja naprawdę mam dobry gust :-) I wtłaczam poczucie estetyki mojemu dziecku. Ale róż to siła wyższa i skrzypce.

Te same reguły rządzą pojęciem księżniczka. Karnawałowe przebranie: księżniczka. Obrazek do pokoju: księżniczka.

Temat imprezy urodzinowej? Oczywiście KSIĘŻNICZKA. Żeby zaproszonym chłopcom nie było dziwnie, to dokoptowałyśmy Rycerzy do Księżniczek i mamy gotowy scenariusz imprezy. Koleżanki Gabrysi nie mogą doczekać się najbliższej niedzieli, kiedy będą mogły przywdziać swe przepiękne RÓŻOWE kiecki :)

Zaprosiłam do domu małych i dużych gości oraz Panią Małgosię - animatorkę z Akademi Zabawy i Rozwoju Edukado. Pani Małgosia wymyśliła scenariusz zabaw. Ja wymyśliłam menu urodzinowe dla małych i dużych. Tylko nie wiem czy impreza się odbędzie…

Nie wiem jak to się dzieje, ale choroba zawsze wie, kiedy w życiu dziecka i jego rodziców dzieje się coś ważnego i wtedy atakuje. Święta Bożego Narodzenia (zapalenie oskrzeli), Święta Wielkanocne (zapalenie pęcherza i zapalenie oskrzeli), wyjazd na narty (zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc). Nie mogło być inaczej i w okolicach urodzin Gabrychy. Od kilku dni gorączkuje i kaszle jak traktor. Od wczoraj do teamu dołączył Filip. Jutro o 10:30 wizyta u pediatry i zapewne werdykt. Szaleć w niedzielę czy nie szaleć? Oto jest pytanie :(

Będziemy piec wiosenne ciasteczka

Autor: admin o 17. marzec 2009

Miałam nosa. Prezent okazał się być strzałem w dychę. Gabrynia od razu zażyczyła sobie pieczenia mufinek. Musiałam nieco ostudzić zapał mojej czteroletniej (jejku kiedy to zleciało????) córki.

Obiecałam przygotowanie urodzinowych wypieków po południu. Będą i mufinki i wiosenne ciasteczka. Wykrawanie różnych kształtów ciasteczek to alternatywa dla rodziców, którzy nie znoszą wszędzie walającej się ciastoliny. Ta sama przyjemność wyczarowywania kształtów, a i jeszcze można smacznie podjeść.

Przepis na wiosenne ciasteczka znalazłam w Mieście Dzieci

Urodziny, zestaw do pieczenia i zabawa w gotowanie

Autor: admin o 16. marzec 2009

Jutro Gabrysi urodziny. Czwarte. Cztery lata temu o tej porze byliśmy już w szpitalu i robiłam wszystko, żeby moje pierwsze dziecko pojawiło się na świecie jak najszybciej. Oszczędzę Wam szczegółów :) Lekko nie było. Gabrynia przyszła na świat o 2:00 w nocy. Chwila naprawdę magiczna. I co roku w dniu urodzin Gabi wspominam ją minuta po minucie. Naprawdę bardzo zazdroszczę wszystkim kobietom, które rodzą. Szczerze.

Jutro urodziny. Prezent spakowany. Miniamo - zestaw do pieczenia. Czyli: miska do mieszania, miseczka do odmierzania, zestaw szpatułek, fartuszek w kropki oraz różowa czapka kucharska.

miniamo

Mam nadzieję, że dziecię się ucieszy, bo bardzo lubi ze mną gotować i lubi to robić będąc odzianą w mój fartuch. Jak się domyślacie nieco na nią za duży :-)

Zabawa w gotowanie jest naprawdę sprawą przyjemną. Przyjemną i pożyteczną. Szczerze zachęcam. Dzieci to uwielbiają, a przy okazji nabywają przydatnych umiejętności. Gabrysia najbardziej lubi piec mufinki. Wiele z czynności może wykonać sama. I kiedy potem chwali się, że sama zrobiła mufinki jest to najszczersza prawda :-)

Wiosenne zabawy

Autor: admin o 13. marzec 2009

Nie wiem jak Wy, ale ja już czuję wiosnę w kościach. Zaczyna się pogoda idealna na spacery, bujanie się na chuśtawkach i wspinanie na drzewa.

Mam dla Was w związku z tym propozycję zabawy we wswpomnienia. Wychodźcie z dziećmi jak najczęściej. Spędzajcie czas w różnych otoczeniach. Kiedy wrócicie do domu pogadajcie o tym co razem widzieliście.

Potem weźcie różne gazety i niepotrzebne katalogi. Przejrzyjcie je i powycinajcie te obiekty, które kojarzą się Wam ze wspólnym spacerem.

Ułóżcie na sztywnej kartce z bloku, im większa tym lepsza, i poprzyklejajcie wycinanki.

Możecie codziennie dokładać do tej samej kompozycji nowe ilustracje.

Dobrej zabawy.

Aureliuszowo

Autor: admin o 8. marzec 2009

Dwa miesiące temu zapisałam Gabrysię na Warsztaty twórczego myślenia do Centrum kreatywności dziecięcej Aureliuszowo.

O centrum i jego założycielce przeczytałam w czasie wakacji w sierpniowym numerze “Zwierciadła”. Artykuł przekonywał o cudowności i pomysłowości Pani założycielki i terapeutycznej roli zajęć, jakie odbywają się w centrum.

Ponieważ Gabrysia miała ostatnio problemy na tle psychologicznym (np. trudności z wejściem w grupę) postanowiłam coś z tym zrobić. Pierwszym pomysłem jaki przyszedł mi do głowy, było właśnie Aureliuszowo.

I to był strzał w dziesiątkę. Ponieważ…

Są to nowatorskie zajęcia będące połączeniem tak docenianej przez pedagogów dramy, z plastyką i działaniami muzyczno-ruchowymi, prowadzone w 10-12 osobowych grupach. W niezwykle atrakcyjnej formie godzinnych happeningów dają dzieciom, pod płaszczykiem fantastycznej zabawy, to, co dla nich najważniejsze:
- wiarę we własne siły i możliwości - poprzez to, że w trakcie zajęć każde dziecko kilkakrotnie podejmuje samodzielnie decyzje o rozwiązaniu poszczególnych zadań i zabaw
- umiejętność wyznaczania sobie celów i dążenia do nich
- samoświadomość własnego ciała
- uwrażliwiają je na otaczający nas świat i ludzi - dzięki odpowiedniemu doborowi tematów i zabaw, które rozwijają wrażliwość i zaufanie w stosunku do innych, prowadzą do przyjaznych uczuć pomiędzy dziećmi uczestniczącymi w Warsztatach
- oduczają je schematycznego myślenia - w dobie telewizji, komputerów, reklam typu “zalać wrzątkiem i gotowe”, dzieci poszukują niecodziennych i zaskakujących rozwiązań
- rozbudzają ich ciekawość, co pomoże objawić się zainteresowaniom
- umiejętność wyrażania własnych odczuć i dzielenia się nimi

I nie są to kolejne zajęcia genialnie opisane na papierze. To wszystko o czym mowa wyżej dzieje się na tych zajęciach. Gabrysia je uwielbia i od dwóch tygodni problemy przedszkolne pękły jak bańka mydlana :-)

Cielecka kontra warsztaty biżuterii

Autor: admin o 8. marzec 2009

Jak wiecie wybierałyśmy się z Gabrysią do Czułego Barbarzyńcy na Czułe czytanki. I pojechałyśmy. Godzina 11:00 wchodzimy do kluboksięgarni na Dobrej. Wita nas tłum: fotoreporterów, kamerzystów, ciekawskich rodziców i zagubionych w tym harmidrze dzieci. Nie ma jak przejść. Sadzam Gabrysię wśród dzieci na podłodze, gdzie ze swoimi rodzicami i dziesiątkami aparatów fotograficznych i kamer czekają na Panią, która ma czytać książeczkę. “Kapelusz Pani Wrony” Danuty Parlak.

kapelusz-pani-wrony

Cały ten tłum ściągnął do Czułego, aby pogapić się i powzdychać do Pani czytającej książeczkę. Panią była Magdalena Cielecka i wszystko co działo się wokół było nieznośne i niemożliwe do przełknięcia. Przynajmniej jak dla mnie.

Godzina 11:24 wychodzimy z Czułego. Miało być miło i dla dzieci, tymczasem był cyrk, dla GWIAZDY i fotereporterów.

Z Czułego pojechałyśmy do Numerów Liter na Wilczą i spędziłyśmy bardzo miłe dwie godziny w czasie warszatów biżuterii. Wśród mam i ich córek były dwa rodzynki. Tata z synem, którzy w tajemnicy przed żoną i mamą przyszli zrobić kolczyki na dzień kobiet.

Bawiłyśmy się przednio i wyszłyśmy z dwiema parami kolczyków i naszyjnikiem.

Mamoooo nuuuudziii mi sięęęęęęęę

Autor: admin o 6. marzec 2009

Genialnym sposobem na nudę są szalone eksperymenty.

Polecam jeden z nich. Stań z dzieckiem przed lustrem. Weźcie do rąk nadmuchane baloniki. Potrzyjcie baloniki o wełniane ubranie (może być szalik) a potem przytrzymajcie naelektryzowany balon nad głową. Blisko włosów.

Jaki będzie efekt? Sprawdźcie sami. Gwarantuję, że maluchy będą często wracać do tej zabawy :)

Kulturalne dziecko

Autor: admin o 6. marzec 2009

Interaktywny plac zabaw w Zachęcie

Moja Gabrysia już była. Wróciła zachwycona i często wspomina tę wystawę.

17 lutego – 26 kwietnia 2009

“To wystawa całkiem wyjątkowa, podczas której pozwolimy dotknąć wszystkich „eksponatów”, a nawet pobawić się zabawkami-instalacjami, które podziałają na zmysły: wzroku, słuchu, dotyku i węchu. Stworzymy też szansę zapoznania się z różnymi dziwnymi pojęciami. Opowiemy i pokażemy, czym jest: faktura, perspektywa, mieszanie barw, i przekonamy, że tak naprawdę ich znaczenia wcale nie są trudne.”

http://www.zacheta.art.pl/index.php?homepage=1&lang=1

Dzień Matki i Córki

Autor: admin o 5. marzec 2009

Takim hasłem zwykła moja mama nazywać dzień, w którym robiłyśmy coś miłego dla nas dwóch, we dwie i bez niczyjej asysty.

Takim hasłem nazywam najbliższą niedzielę, 8 marca, kiedy z moją córką zamierzam spędzić babski dzień :) Wybieramy się do Czułego Barbarzyńcy na Czułe czytanki.

http://warszawa.miastodzieci.pl/wydarzenia/1:wszystkie/22013:Czue_czytanki_z_Magdalen_Cieleck.html

Alternatywą dla czułych czytanek były warsztaty projektowania biżuterii dla mam i córek

http://warszawa.miastodzieci.pl/wydarzenia/1:wszystkie/21998:Warsztaty_projektowania_biuterii.html

ale wybrałyśmy czytanki.

A Wy jak zamierzacie spędzić ten dzień?