Jak się bawić z dziećmi


Wspaniały świat Lego

Autor: admin o 13. lipiec 2010

Dla wszystkich fanów klocków LEGO, małych i dużych mamy świetną wiadomość. Od 10 lipca do końca września, w warszawskim Muzeum Techniki można podziwiać specjalną wystawę.

4721669211_5e99177005Z okazji 600 rocznicy zwycięstwa nad wojskami krzyżackimi przygotowano makietę bitwy o powierzchni 9 metrów kwadratowych. Poza tą atrakcją będzie można zobaczyć dużą makietę zabytkowego miasteczka z jeżdżącą kolejką elektryczną. Dodatkowo wystawionych zostanie ok. 150 eksponatów. Będą samochody z czasów PRL, pojazdy wojskowe, statki, rakiety, postacie filmowe oraz scenki rodzajowe. Wszystko zbudowane z klocków LEGO. Będzie też wytyczony mały ogródek do zabawy klockami dla najmłodszych.

Takiej wystawy w Warszawie jeszcze nie było!

W sali o powierzchni 180 m2 będzie mogli zobaczyć:

  • Makietę (15 m2) miasta Klocki-Zdrój z jeżdżącymi pociągami.
  • Fragment Bitwy pod Grunwaldem o powierzchni 6 m2.
  • Dioramę “Star Wars: Desant na Endorze
  • Modele Technic, które tylko w pierwszy weekend będzie można zobaczyć w ruchu.
  • Ogromną ilość modeli aut, statków, okrętów, autobusów, tramwajów, pojazdów pancernych, traktorów, pojazdów budowlanych i kosmicznych.

Serdecznie polecam. Warszawiakom i wszystkim turystom, którzy odwiedzą stolicę latem.

A u przyjaciółki Kolorowej Krowy zakupicie wymarzone LEGO. Zobaczcie jak wiele proponuje modeli. Zajrzyjcie TU.

Do basenu hop!

Autor: admin o 7. lipiec 2010

Nadchodzą wielkie upały. Może nie takie, jakie w ostatnich kilku dniach goszczą w Nowym Jorku, ale temperatury będą bardzo wysokie. W całej Polsce. Nic tak nie przynosi ochłody i wielkiej frajdy jak kąpiel w wodzie na świeżym powietrzu.

Dla tych, którzy jeszcze nie zdążyli wyjechać nad morze lub mazury lub inne oczka wodne polecamy genialną rzecz! Ślizgawkę wodną z basenem i rampą marki Manley. 35bd6f4205accebf20c5aeaab2560934

Dzięki specjalnej napompowanej rampie umieszczonej pod kątem do powierzchni basenu i dowolnym sposobem wślizgnijcie się w orzeźwiającą wodę. Ta super ślizgawka zachwyci każde dziecko.

Polecam!

Wiaderko z morskimi przyjaciółmi Filipka

Autor: admin o 27. lipiec 2009

Kupiłam niedawno dla mojego synka zabawkę do kąpieli. To był strzał w dziesiątkę. Filip jest zwierzęciem wodnym i na każde wyjęcie z wanny reaguje zawsze w jeden sposób. Wrzaskiem nie do wytrzymania.

Odkąd mamy wiaderko problem jest nieco mniejszy, bo namiastkę kąpieli może zabrać ze sobą. Po wyjściu kładzie morskie zwierzaki spać w Gabryśkowej kołysce dla lalek :-)

Wiaderko z morskimi przyjaciółmi dostarcza wielu zabawnych możliwości podczas kąpieli. Trzy interesujące wiaderkozwierzątka: Krab, podwójna Rybka i potrójny Ślimaczek – m. in. tryskają wodą, wypuszczają bąbelki itp. Można przez nie sączyć wodę i napełniać je wodą. Zwierzątka są ponumerowane od 1 do 3. Dzięki temu dziecko nabywa pierwszych doświadczeń z cyferkami i światem liczb. Wiaderko na zwierzątka posiada otworki, przez które ciurkają strumyczki wody. Wiaderko po zakończonej kąpieli służy jako pojemnik na zabawki.

Serdecznie polecam. Jest w bardzo przyjaznej cenie. Kosztuje 24 zł.

Wiaderko kupicie w sklepie Kolorowa Krowa.

Rowerek bez pedałów i pędząca Gabrysia

Autor: admin o 17. lipiec 2009

Moje 4letnie dziecko dostało ostatnio w spadku po naszym 6letnim sąsiedzie drewniany rowerek. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak każdy inny, kiedy po chwili zorientowałam się, że brak mu pedałów…

rowerekCo za licho? Sąsiad był tak aktywny, że pozbawił rowerka ważnego elementu? To po co nam teraz ten bezużyteczny sprzęt? Co się okazało? Że to taki model, i że podobno jest super i że dzięki niemu dzieci rewelacyjnie opanowują utrzymanie równowagi, które w przyszłości wykorzystają na tradycyjnym dwukołowym rowerze. Podobno jak maluch pojeździ na takim rowerze bez pedałów, to potem wsiada na normalny rower i jedzie jak stary :-)

Gabryśce rower od razu się spodobał, chociaż po wejściu na niego okazało się, że to nie taka bułka z masłem na jaką wygląda. Po kilku dniach jazdy na nim idzie jej co raz lepiej. Mam nadzieję, że to zaowocuje na jej rowerową przyszłość i rzeczoną równowagę.

Takie rowerki można kupić na stronie aktywnysmyk.pl

Planujemy kupno nowego rowerka bez pedałów, bo brat silnie domaga się swojego osobistego modelu. A czego się nie robi dla dzieci i ich sportowych zamiłowań :-) Eh, szkoda, że za chwilę jesień.

Babar - Tańczący słoń - Polecam

Autor: admin o 1. lipiec 2009

Świetny spektakl dla dzieci oparty o taniec nowoczesny. Ciekawie opowiedziana historia za pomocą tańca. Dzieci z widowni biorą udział również na scenie.

Dwa dni temu usłyszałam w radio Pin informację o darmowym przedstawieniu dla dzieci, które odbywać się miało w modnym ostatnio miejscu w Warszawie - Centralnym Basenie Artystycznym. Basen przy Konopnickiej to kultowy obiekt, który ocalał od wojennych zniszczeń Warszawy i był jedyną krytą pływalnia dostępną dla warszawskiej młodzieży szkolnej w okresie tuż po zakończeniu wojny. Ja jako dziecko chodziłam tam z moją podstawówką w ramach wf na pływalnię. Pamiętam jedynie, że nie mogliśmy skakać na główkę, śmierdziało potwornie chlorem i obowiązywał jeden jedyny dopuszczalny kolor stroju kąpielowego - biel :) spektakle_babar_x_x

Dzisiaj po basenie z tamtych lat pozostały mury, a miejsce zyskało nowy charakter.

Wracając do spektaklu. Gabrysia na wieść o Babarze ucieszyła się niezmiernie. Ja też. Bo lubię tam chodzić, i lubię jak jak coś się dzieje na kulturalnej mapie Warszawy dla dzieci.

Spektakl był super. Proste kostiumy. Zero scenografii. Za to dużo dobrej muzyki, fajna choreografia, dzięki której dzieci mogły zobaczyć czym jest taniec nowoczesny. Główny bohater przedstawienia słoń Babar rozmawiał z widownią, którą co chwila wciągał na scenę. Dzięki temu Gabrysia spełniła swoje marzenie. Tańczyła na prawdziwej scenie przed szeroką publicznością :)

Jeśli będziecie kiedyś mieli okazję wybrać się na Babara, zróbcie to koniecznie. Zdecydowanie polecam!

Kolejny spektakl już dziś. Wejście bezpłatne.

Organizatorzy proszą o wcześniejszą rezerwację miejsc pod numerem telefonu 0 22 339 07 60, 0 22 339 06 08 lub drogą mailową rezerwacje@basen.art.pl.

Kolejne spektakle:

1.07, godz. 16.00

2.07, godz. 12.00

3.07, godz. 16.00

4.07, godz. 16.00

Cuda na kiju - Normalnie nie wierzę!

Autor: admin o 15. czerwiec 2009

Pamiętacie bajki na płytach winylowych, które odsłuchiwało się na starych adapterach? Wczoraj u swoich rodziców znalazłam płyty z mojego dzieciństwa i bardzo pożałowałam, że nie mam adaptera, który mógłby odwtorzyć te płyty dla moich dzieci. Moja mama zachowała wszystkie muzyczne słuchowiska-bajki, które uwielbiałam słuchać jako mała dziewczynka. Najbardziej ze wszystkich przeuwielbiałam “Oślą skórkę”. Potrafiłam odtwarzać ją do znudzenia, tak jak moja Gabrysia dzisiaj słucha “Kopciuszka”. Normalnie łza zakręciła mi się w oku :-) i smutek i nostalgia…

A dzisiaj…

Wchodzę na stronę bilingwalnego przedszkola Trampoline, do którego miała chodzić moja Gabrysia (chciałam coś sprawdzić) i wchodzę w zakładkę Linki i oprócz strony Miasta Dzieci widzę link do strony Cuda na kiju. Brzmi fajnie, więc weszłam i co widzę? Internetową galerię sztuki dla dzieci - sklep z książkami i płytami. Wchodzę w zakładkę Muzyka/Bajki muzyczne i…

Normalnie nie wierzę! Wszystkie te bajki z winyli nagrane na płyty CD! I jest też “Ośla skórka”. Kupiłam od razu razem ze “Spiącą królewną” i “Bajką o Tadku niejadku”, którą moja Gabrysia uwielbia. osla-skorka1 “Ośla Skórka” wg. Charles’a Perrault w opracowaniu Hanny Januszewskiej to przepiękna opowieść o uroczej księżniczce, która musi uciekać z zamku przed złym królem. Przebiera się w oślą skórkę i pomaga w gospodarstwie. Jak to zwykle w bajkach bywa - jej mądrość i pracowitość zostaje nagrodzona.
Wspaniała obsada: Tadeusz Bartosik, Bożena Dykiel, Marta Lipińska, Marek Kondrat, Krzysztof Kowalewski, Jerzy Rogowski, Anna Seniuk.
Opracowanie muzyczne: Jerzy Kordowicz, reżyseria: Stanisława Grotowska.

Normalnie wow! Czekam teraz na przesyłkę. Ciekawe co powie Gabrysia. Bardzo, ale to bardzo jestem ciekawa :-)

Szaleństwo baniek mydlanych

Autor: admin o 4. czerwiec 2009

Mamoooo kupisz mi noweee bańki???? Kupię, kupię. Tylko gdzie jakieś porządne bańki kupić? Bo te kioskowe to 3 minuty zabawy i do kosza. Kiedyś mieliśmy fajne bańki, ale koleżanka je wiozła dla Gapki z Londynu. Było to takie duże pudło na baterie z mnóstwem końcówek puszczających bańki. Super efekt.

Dzisiaj wchodzę do sklepu Kolorowej Krowy i co widzę???? Istne szaleństwo. Bańki takie i owakie, płyny do puszczania baniek, jest nawet fabryka baniek mydlanych. Musicie to zobaczyć.

banki

Słyszeliście o niepękających bańkach w ołówkach? Ja nie. Ale jak przyjdzie do mnie przesyłka z nimi to po wypróbowaniu opiszemy efekt. Bardzo jestem ciekawa.

Czym różnią się bańki Kolorowej Krowy od innych? Dlaczego warto kupić akurat bańki mydlane marki Pustefix? Przede wszystkim, są całkowicie bezpiecznie dla dziecka. Płyn, nie dość, że tworzy doskonałe, niezwykle trwałe bańki, nie jest też toksyczny, nie uczula, nie wywołuje podrażnień, ulega biodegeneracji i co bardzo ważne - nie psuje się (dlatego też, nie posiada daty ważności). Jest to wysokiej jakości produkt niemiecki, posiadający certyfikat EN71. Ponad to, szeroka oferta niezwykłych zestawów i płynów uzupełniających (niedostępnych powszechnie) pozwoli dzieciom cieszyć się magią na długo. Bańki mydlane przeznaczone są dla dzieci powyżej 3 roku życia.

O Holender! Czyli słów kilka o festynie holenderskim

Autor: admin o 15. maj 2009

Przejrzałam właśnie internet i dzisiejszą prasę w poszukiwaniu inspiracji na spędzenie fajnego weekendu. Z dziećmi. Ostatni weekend przesiedzieliśmy w domu, bo Gabrynia miała zainfekowany gardziel i gorączkowała. Brata odesłaliśmy z dziadkami na działkę, a my nudziliśmy się sakramencko.

Ten weekend musi być inny, bo oszaleję :-) Z wielu, a nawet mnóstwa propozycji przypadł mi do gustu “Holenderski festyn”. Odbędzie się w Warszawie na ul. Kubusia Puchatka. Festyn nawiązuje do popularnego w Holandii Dnia Królowej, który odbywa się 30 kwietnia. Na ulicy staną stragany z holenderskimi pysznościami: śledziami, serami i słodyczami. Będzie też strawa dla ducha - kiermasz książki holenderskiej i dziecięcych zabawek. A o godzinie 13:00 rozpoczną się koncerty i tradycyjny teatrzyk kukiełkowy. Poza tym odbędzie się rowerowy zlot holendrów. Oj marzy mi się taki klasyczny holenderski rower miejski…

Będą też pokazy filmów holenderskich, a o 20:30 odbędzie się After Party w popularnym ostatnio klubie Centralnym Basenie Artystycznym na Kopernika. Chodziłam tam jako 8latka na zajęcia wf’-u z moją klasą :-) Na basen oczywiście, nie do klubu. Klub jest od niedawna. Ale to już nie na temat :)

Tak zamierzam spędzić niedzielę. Zarezerwowałam też bilety na Koziołka Matołka do Teatru Guliwer. Ale dzwoniłam dzisiaj, więc oczywiście były ostatnie w ostatnim rzędzie, więc jeszcze to przemyślę. Może nie będzie Koziołka, ale Holender na pewno. No o ile jakaś zaraza nie dopadnie tym razem Filipa. Ale tfu tfu! Nie może. I tej wersji się trzymajmy.

Miłego weekendu! :-)

Zabawa w gotowanie - Little Chief

Autor: admin o 8. maj 2009

Moje dziecko jest wegetarianką. Z własnej nie przymuszonej woli. Odkąd przestała jeść jedzenie ze słoiczków, które zawierały mięso, wszelkim potrawom mięsnym powiedziała stanowcze NIE. Na nic moje wysiłki i wymyślanie kolejnej potrawy z choćby śladową ilością mięsiwa. Klopsiki, bolognese, szynki, kabanosy, kotleciki, szaszłyki, przygotowane na miliony sposobów. Morfologia wychodziła dobra, więc walczyć z oportunistką mięsną przestaliśmy. Tylko babcie ubolewają nad jadłospisem wnuczki.

Dopóki latorośl odmawiała potraw mięsnych, przymykałam oko, ale teraz kiedy odmawia potraw wszelakich poza kakao, jogurtem fantazja, płatkami na mleku, jestem szczerze zaniepokojona. W ostatnim newsletterze Miasta Dzieci przykuło moją uwagę logo szkoły gotowania dla dzieci “Little chief” i informacja o nowych zajęciach w tejże szkole. Myślę sobie, że może jak pannica zacznie sama potrawy przygotowywać (chociaż w domu też ze mną gotuje) to zacznie też smakować. Idziemy na pierwsze zajęcia w poniedziałek. Zdam relację czy coś się zmieniło z kubkami smakowymi Gabryni. Szkoła proponuje zajęcia już dla trzylatków i prowadzi gotowania również w języku angielskim. My na razie będziemy gotować zagranicznie, ale po polsku. Czyli potrawy zza mórz i oceanów, ale przepisy będą dyktowane w rodzimym języku. Na razie brzmi dobrze. Zobaczcie stronkę http://www.littlechef.pl/glowna.html

Na majówkę KALIMBA

Autor: admin o 28. kwiecień 2009

Wszystkim tym, którzy wybierają się z dziećmi na przedłużony majowy weekend i spędzą długie, nudne godziny w różnych środkach lokomocji polecam gry i zabawy polskiej firmy Kalimba. Grając polecanymi przeze mnie produktami nie znajdziecie czasu na nudę. Moja Gabrysia jest tego potwierdzeniem. Tak, jak i ja jest fanką kalimbowych zabawek.

bitwa-na-kosci-kalimba1Bitwa na kości - to gra dla dwóch osób. Zawiera 36 kart zilustrowanych postaciami psów oraz kośćmi. Potyczkę wygrywa pies, który ma więcej kości, a raczej ta osoba, która wyłożyła kartę na stół. Jeżeli kości jest tyle samo, rozpoczyna się bitwa! Gracze wykładają po jednej karcie zakrytej i jednej odkrytej - znów zwycięża pies z większą ilością kości. Gracz, który zbierze pulę 36 kart wygrywa. Bitwa na kości przypomina karcianą grę w wojnę, znaną od stuleci. Ale ta na kości nie dość, że jest pięknie zilustrowana, uczy liczenia, to jeszcze nie pozwala się nudzić. Karty można zabrać ze sobą wszędzie. Na plażę, do lasu i na imieniny u cioci. Cena 22 zł.

kolko-i-krzyzyk-kalimba1Kółko i krzyżyk - to gra, w której znajdziecie kółka okrąglaste oraz krzyżyki, i wszystko jasne. Kto ma w linii znaki trzy mistrzem jest tej prostej gry! Gra odpowiednia dla dzieci od 4 lat. Cena 6 zł.

statki-kalimba2Statki - Gra polega na zatopieniu statków przeciwnika. Rozpoczyna się wyborem miejsc położenia statków. Statki nie mogą na siebie nachodzić ani się dotykać. Gracz ma do dyspozycji: 1 czteromasztowiec, 2 trzymasztowce, 3 dwumasztowce, 4 jednomasztowce. Po ustawieniu wszystkich statków, zaczyna się gra właściwa. Każdy z grających oddaje na przemian po jednym strzale w dowolny punkt na planszy przeciwnika. Gracze mają przed sobą dwie plansze: jedną - ze swoim statkiem, drugą - na której zaznaczają swoje strzały w przeciwnika: kropką tak zwane “pudło”, czyli nie trafiony strzał, krzyżykiem zaś trafiony. Gra kończy się w momencie zatopienia wszystkich statków któregoś z graczy. Cena 14 zł.

Przypomniało mi się właśnie, że byłam pierwszą osobą, która zrobiła zakupy w kalimbowym sklepie internetowym. Było to ponad cztery lata temu, kiedy kupowałam pierwszy prezent dla mojej Gabrysi :-) A jej samej nie było jeszcze na świecie. Była połowicznie, bo siedziała w moim brzuchu. Zamierzchłe, stare czasy…

Numery Litery w królewskiej odsłonie

Autor: admin o 19. kwiecień 2009

Byłyśmy wczoraj z Gabryńką na Slajdowisku do kwadratu w Numerach Literach na Wilczej. Lubię to miejsce. Ma fajny klimat i dla dzieci i dla rodziców. Kiedy młodziaki bawią się w osobnej salce w czasie zajęć im poświęconym, ich rodzice mogą napić się pysznej kawy i przejrzeć najnowszą prasę lub ostatnio wydane albumy w sali z książkami i maleńkim barem.

Numery są miejscem przyjaznym dzieciom. To dzięki szerokiej ofercie wydawniczej skierowanej do najmłodszych, a także weekendowym spotkaniom, podczas których maluchy słuchają bajek i oglądaja kolorowe slajdy, czasem wyruszają w podróż statkiem kosmicznym, a innym razem poznają tajemnice starożytnego Egiptu. maa-ksieniczka1

Sobotnie Slajdowisko miało ulubiony przez moje dziecko temat - KRÓLEWSKI :-) Gabrysia obejrzała slajdy o losach królewny i pokojówki, a także Królewny co się bała, że jej korona z głowy spadnie oraz Cesarza i jego szatach. Po slajdach dzieciaki bawiły się jeszcze chwilę, a ja miałam całą godzinę wolną. Przejrzałam zagraniczą prasę wnętrzarską i nowy album Taschena Paris Interiors. Mówię Wam bajka. Polecam. Niestety na zajęcia nie jest łatwo się dostać, bo Numery Litery to miejsce popularne, przytulne, ale jednocześnie nie za duże. Trzeba koniecznie wcześniej się zapisać.

Kto dostaje cotygodniowy newsletter Miasta Dzieci jest na bieżąco informowany o tym co się dzieje w Numerach Literach, a także w wielu innych fajnych miejscach dla dzieci.

GAGAZ Numerów Gabrysia wyszła z książeczką o Loli “Wcale nie jestem śpiąca i nie chcę jeszcze iść spać”, a ja z najnowszym wydaniem GAGI. Magazynem dla rodziców. Numer świetny, jak wszystkie poprzednie. Ale o tym już jutro…

W Polskę z dzieckiem

Autor: admin o 17. kwiecień 2009

Dostałam kilka dni temu świetny przewodnik Pascala “Polska z dzieckiem”. A że moje starsze dziecko ostatnio marzy o podróżach po zamkach i muzeach, przewodnik przyda się na pewno. Zwłaszcza, że weekend majowy i czerwcowy już za chwilę. No i wakacje.

pol_z_dzieckiem pantone.aiNa pewno część z Was ma już plany na te dni, ale druga część na 100% tak jak ja zastanawia się co warto by zrobić, żeby znowu nie na mazury czy nie nad morze. Książka Pascala zawiera wiele cennych informacji. Jest przejrzyście podzielona na regiony Polski i ich miasta, które warto odwiedzić. Zawiera porady dla rodziców planujących weekendowy lub wakacyjny wyjazd. Propozycje tras, opracowane z myślą dla najmłodszych. Opisy atrakcji dla najmłodszych (parki rozrywki, aquaparki, żywe skanseny, zajęcia w muzeach, barwne festyny i imprezy cykliczne). Poza tym w poradniku znajdziecie mapy, zdjęcia i zabawne rysunki. A także informacje o noclegach, gastronomii i rozrywkach.

Coś czuję w kościach, że 1 maja ruszymy w Góry Świętokrzyskie do Bałtowskiego Parku Jurajskiego i “Krainy koni” w Bałtowie. Podobno można tam zobaczyć naturalnej wielkości modele ponad 30 dinozaurów. Można też wziąć udział w spływie tratwami po rzece Kamiennej. Już czuję radość moich dzieciaków :)

Dużo pomysłów na majówkę z dziećmi można znaleźć TU

Święta, święta i po świętach

Autor: admin o 15. kwiecień 2009

I stał się cud. Po raz pierwszy odkąd mam dzieci przeżyliśmy święta w zdrowiu. Nie wiem jak to możliwe, ale nikt nie miał gorączki, problemów z układem trawiennym, kaszlu, kataru. NIC.

Niestety pogoda nie dopisała, a według WP na te dni miała nadejść fala upałów. No, ale nie doszła, a wszystkiego mieć nie można.

Poza klasyczną zabawą w polewanie się hektolitrami wody w Lany Poniedziałek, w I dzień świąt bawiliśmy się w szukanie czekoladowych jaj. Nagrodą dla znalazcy była możliwość zjedzenia słodkiego jaja od razu, na miejscu i nawet przed obiadem :-) Jajek pochowanych w ogródkowych krzaczkach było mnóstwo i Gabrynia bawiła się świetnie. Nie tylko dlatego, że jest wielkim łasuchem, ale także dlatego, że bardzo lubi bawić się w szukanie ukrytych przedmiotów.

Na co dzień kiedy nie ma świąt bawimy się w domu w zabawę “ciepło zimno”. Gabrynia wychodzi z pokoju, a ja chowam np. jej ukochanego misia w jakiś zakamarek. Potem naprowadzam ją na ukryty przedmiot hasłami “ciepło” (dziecko znajduje się blisko schowanego przedmiotu) lub “zimno” (jest daleko), kiedy jest tuż obok niego krzyczę “upał” i wtedy bingo :-) zabawka znaleziona.

Alternatynawą do ciepło-zimno jest zabawa “Hokus pokus” polegająca na tym, że rozkładamy na podłodze kilka przedmiotów, potem dziecko zakrywa oczy, a my w tym czasie chowamy jeden z tych przedmiotów. Dziecko musi zgadnąć jaki przedmiot zniknął. To doskonały trening dla mózgu i dziecięcej pamięci. A do tego jak cieszy :-)

Po Ben 10 jeszcze kilka przemyśleń

Autor: admin o 9. kwiecień 2009

Muszę się z wami podzielić swoją troską. Jestem zaniepokojona tym zalewem gadżetów i pseudo zabawek i całej otoczki jaką się tworzy dookoła seriali dziecięcych.

Moje dzieci są na etapie minimini, telewizji dla najmłodszych (wyjaśnienie dla alternatywnych rodzin bez telewizora ;-) ) Gabrysia ma kilka ulubionych bajek/seriali emitowanych w tej stacji. Świnkę Peppę, Samsama, Świat Małej Księżniczki i kilka innych. Wyobraźcie sobie, albo pewnie sami to wiecie z doświadczenia, że w tej chwili na rynku prasowym można znależć gazetkę z bohaterem niemalże każdej bajki telewizyjnej. cliford

Wchodzę do Empiku i potwierdza się moje przypuszzczenie. Bohaterowie chyba wszystkich bajek znaleźli dla siebie miejsce w kolekcji gazet, gdzie do każdego egzemplarza dołączany jest oczywiście jakiś super gadżet. A to zegarek, a to magnesy na lodówkę, latarka, naklejki, flamastry… i można by tak bez końca wymieniać.

noddyMoje dziecię widząc reklamę pokazującą najnowszą gazetę z super świetnym (według mojego dziecka) prezentem, za każdym razem wrzeszczy w niebogłosy, że musi koniecznie, ale to koniecznie to mieć. Nie gazetkę, ale właśnie pokazywany gadżet. Superprezent po zakupie przeżywa jakieś 2 dni, bo jest chińską tandetą, która żywot wiedzie krótko.

Czy macie pojęcie, że powstał sklep internetowy sprzedający gadżety z gazet, reklamujący się hasłem “Dodatki do gazet. Nie szukaj w kiosku”? Może należy skończyć z produkcją pism i zacząć produkować wyłącznie gadżety i kioski z prasą zamienić na kioski z gadżetami?

Co zrobić, aby odciągnąć uwagę dzieci od bezwartościowego szitu, jakiego masa wkoło? Wyłaczyć raz na zawsze telewizor? Nie wchodzić do empiku i innych “księgarni”?

Koleżanka mnie pocieszyła kilka dni temu. To przechodzi! Ten oczopląs gadżetowy u młodocianych widzów. Uff :)

Akcja: dekorujemy dom na Święta

Autor: admin o 6. kwiecień 2009

Kolejna propozycja zabawy z dzieckiem z serii przyjemne z pożytecznym. Dzisiaj moje dzieci i ja dekorowaliśmy nasze mieszkanie ozdobami wielkanocnymi. Ile było przy tym radochy. A jak teraz jest pięknie :-)

Do dekoracji domu użyliśmy gotowych ozdób: kurę zrobioną z cienkich patyczków, dużo, baaaardzo dużo plastikowych i papierowych jaj wszelkiej maści, świeczek w wielkanocnej odsłonie, kurek na patykach i mnóstwa innych zielono-żółtych “świątecznych gadżetów”.

Zasialismy rzeżuchę. W piątek będziemy dekorować jajka do wielkanocnej święconki. Metodą tradcyjną (łupinki cebuli) i metodą nowoczesną (naklejki, które przyczepiają się do jaj pod wpływem gorącej wody).

Nawet jeśli macie mnóstwo pracy, padacie bez sił i wolicie posiadówkę na kanapie, szczerze zachęcam do wielkanocnych dekoracji. Moje dzieci bawiły się przednio!

O tym jak wykonać wielkanocne ozdoby z dziećmi dowiecie się w Mieście Dzieci. Znajdziecie tam pomysły na pisanki, palmy wielkanocne, ozdoby wielkanocnego stołu, wiosenne króliczki, zajączki, kotki, ptaszki i zielony owies…

Zajrzyjcie też do edziecka. Tam również dużo pomysłów na oryginalne i łatwe do wykonania wielkanocne ozdoby.

Strzelając wodą. O akcesoriach sikających słów kilka

Autor: admin o 3. kwiecień 2009

Do Wielkanocy pozostało nam osiem dni. W wielu domach poustalono już świąteczne menu. Moja mama co najmniej od miesiąca wie, co będzie podawać swoim gościom :) Temat był wałkowany wte i wewte, tak, żeby wszystkim zebranym było miło na podniebieniu. Zwłaszcza moim dzieciom. Ale nie o kulinariach miała być mowa.

pistoletW czasie mojej ostatniej wizyty w sklepie zabawkami przykuł moją uwagę regał z akcesoriami wodnymi na śmigusa dyngusa. Było na nim dosłownie wszystko. Plastikowe jajeczka, które pamiętam ze swojego dzieciństwa, innego kształtu zbiorniczki na wodę, działające na zasadzie wspomnianego jajka, metrowe strzykawki oraz coś czemu osobiście jestem przeciwna - olbrzymie karabiny z dużym zbiornikiem na wodę. pistoletTe ostatnie poza tym, że są bardzo kolorowe, wyglądem nie różnią się od prawdziwych kałachów, jakie mogłam oglądać ostatnio chociażby w “Slumdogu”. Nie przemówi do mnie nikt twierdząc, że przesadzam i że to tylko zabawka.

Możecie się ze mną nie zgadzać, ale ja nie widzę swojego syna czy córki z pistoletem lub karabinem przy boku. Nawet najbardziej kolorowym i strzelającym tylko wodą…

Dlatego w lany poniedziałek podstawowym orężem sikającym moich dzieci będą plastikowe jajka, zajączki i inne zbiorniki o wielkanocnych kształtach. Wykorzystamy też kubki, plaistkowe butelki i inne domowe pojemniczki. jajkoMyślę, że będą bawić się pysznie, nawet bez pistoletów ze sprzężonym powietrzem tryskających wodą na osiem metrów :)

Zdam relację po świętach.

Namalować bajkę i bajkowego ulubieńca

Autor: admin o 31. marzec 2009

Jeśli Twoje dziecko lubi konkursy, zachęć je do udziału w konkursie z okazji Stulecia Polskiego Kina z Cinemagic.pl

phpthumbphpjpg

Konkurs skierowany jest do miłośników kina w wieku od 0 do 18 lat. Lubicie bajki? Lubicie rysować?

TU znajdziecie szczegóły konkursowe.

Moja Gabrysia lubi bajki, lubi rysować i lubi konkursy. Ciekawe czy zwycięży? ;-) Dam znać w czerwcu po ogłoszeniu wyników…

Prima aprilis - zrób żart swojemu dziecku

Autor: admin o 30. marzec 2009

Już w najbliższy czwartek ulubiony dzień mojego dziecka, 1 kwietnia. A przynajmniej jeden z ulubieńszych :-) W zeszłym roku ja i tata Gabrysi zostaliśmy zakatowani dowcipem z serii - Ooooooo, masz dziurę w bluzce…

Gabrysia jakieś kilkadziesiąt razy (a może set razy) przetestowała na nas swój primaaprilisowy żarcik. Odetchnęliśmy z ulgą, kiedy dziecię zasnęło, a pierwszy dzień kwietnia dobiegł końca :-)

W tym roku to ja postanowiłam umilić żarcikami primaaprilisowy dzień Gabryśce i Filipowi. O ile Filip może jeszcze na żarcie nie do końca się pozna, o tyle Gabryśka na pewno. Myślałam, myślałam i poza dowcipami z mojego dzieciństwa - sól w cukierniczce, farba do malowania w tubce do pasty do zębów - nic genialnego nie przychodziło mi do głowy. Na pomoc jak zawsze przyszedł internet.

W Mieście Dzieci znalazłam genialne pomysły na primaaprilisowe żarty, które można zrobić dzieciom. I dorosłym pewnie też. Najbardziej spodobał mi się ten:

Robaczek w jabłku

Nieco pracochłonne ale warte zachodu. Jeżeli dajesz swojemu maluchowi do szkoły lub przedszkola jabłka to w tym dniu możesz dać mu “jabłko z robaczkiem”. Trzeba wydrążyć jabłko i włożyć w dziurkę gumiaczkową dżdżownicę tak aby jej łepek gustownie wystawał z jabłka.

TU znajdziecie resztę pomysłów. A może podzielicie się ze mną jakimś własnym genialnym dowcipem?

Bilety do teatru wyprzedane…

Autor: admin o 26. marzec 2009

Jak mnie to denerwuje! Mówi się, że kultura kuleje w naszym kraju. Ale jak chcę pójść z dzieckiem do teatru, to jeśli nie zadzwonię dwa miesiące przed seansem to szanse na kupno biletów są równe zeru. To samo zresztą tyczy się teatrów dla dorosłych. Ale to nie temat tego bloga. Może zacznę też pisać o zabawie i zabawkach dla dorosłych? Yyyy, może lepiej nie :-)

Wracając do tematu. Niby jest kilka teatrów dziecięcych w Warszawie. Ale naprawdę ciężko kupić bilety na kilka dni przed, lub w dniu przedstawienia. Niby można kupić bilety na miesiąc przed, ale biorąc pod uwagę mojego pecha chorobowego to 9 na 10, że w dzień spektaklu moje dziecię na pewno wstanie z gorączką. Tak było kilka miesięcy temu, kiedy wykupiłam bilety na “Pchłę szachrajkę” do teatru Jandy. Jak ona się cieszyła. (Nie Pani Krystyna. Gabrysia oczywiście.) A jak ja się cieszyłam, kiedy dzień przed, dziecięciu skoczyła temperaturka do 40 stopni…

Podsumowując. Ona uwielbia teatr. Ja uwielbiam teatr. Ale mamy problem. Jak go rozwiązać? A może Wy znacie miejsca, gdzie bez stresu można kupić bilety na dziecięce spektakle?

TU można znaleźć repertuary teatrów dla dzieci. Wszystko fajnie. Tylko biletów za mało… A może poza Warszawą sytuacja nie jest już tak beznadziejna?

Impreza urodzinowa pod hasłem “Księżniczki i Rycerze”

Autor: admin o 19. marzec 2009

Kto ma kilkuletnią córkę ten wie jak ważna jest postać Księżniczki w życiu małych dziewczynek. Kolor różowy i księżniczka wyznaczają mojemu dziecku wiele dróg życiowych. Ładne ubranie, żeby było ładne musi być różowe. Ładny przedmiot, żeby był ładny musi być różowy. Jeśli się błyszczy, migocze i świeci tym lepiej. Nie myślcie o mnie źle. Ja naprawdę mam dobry gust :-) I wtłaczam poczucie estetyki mojemu dziecku. Ale róż to siła wyższa i skrzypce.

Te same reguły rządzą pojęciem księżniczka. Karnawałowe przebranie: księżniczka. Obrazek do pokoju: księżniczka.

Temat imprezy urodzinowej? Oczywiście KSIĘŻNICZKA. Żeby zaproszonym chłopcom nie było dziwnie, to dokoptowałyśmy Rycerzy do Księżniczek i mamy gotowy scenariusz imprezy. Koleżanki Gabrysi nie mogą doczekać się najbliższej niedzieli, kiedy będą mogły przywdziać swe przepiękne RÓŻOWE kiecki :)

Zaprosiłam do domu małych i dużych gości oraz Panią Małgosię - animatorkę z Akademi Zabawy i Rozwoju Edukado. Pani Małgosia wymyśliła scenariusz zabaw. Ja wymyśliłam menu urodzinowe dla małych i dużych. Tylko nie wiem czy impreza się odbędzie…

Nie wiem jak to się dzieje, ale choroba zawsze wie, kiedy w życiu dziecka i jego rodziców dzieje się coś ważnego i wtedy atakuje. Święta Bożego Narodzenia (zapalenie oskrzeli), Święta Wielkanocne (zapalenie pęcherza i zapalenie oskrzeli), wyjazd na narty (zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc). Nie mogło być inaczej i w okolicach urodzin Gabrychy. Od kilku dni gorączkuje i kaszle jak traktor. Od wczoraj do teamu dołączył Filip. Jutro o 10:30 wizyta u pediatry i zapewne werdykt. Szaleć w niedzielę czy nie szaleć? Oto jest pytanie :(