O Holender! Czyli słów kilka o festynie holenderskim
piątek, 15 maj 2009
Przejrzałam właśnie internet i dzisiejszą prasę w poszukiwaniu inspiracji na spędzenie fajnego weekendu. Z dziećmi. Ostatni weekend przesiedzieliśmy w domu, bo Gabrynia miała zainfekowany gardziel i gorączkowała. Brata odesłaliśmy z dziadkami na działkę, a my nudziliśmy się sakramencko.
Ten weekend musi być inny, bo oszaleję
Z wielu, a nawet mnóstwa propozycji przypadł mi do gustu “Holenderski festyn”. Odbędzie się w Warszawie na ul. Kubusia Puchatka. Festyn nawiązuje do popularnego w Holandii Dnia Królowej, który odbywa się 30 kwietnia. Na ulicy staną stragany z holenderskimi pysznościami: śledziami, serami i słodyczami. Będzie też strawa dla ducha - kiermasz książki holenderskiej i dziecięcych zabawek. A o godzinie 13:00 rozpoczną się koncerty i tradycyjny teatrzyk kukiełkowy. Poza tym odbędzie się rowerowy zlot holendrów. Oj marzy mi się taki klasyczny holenderski rower miejski…
Będą też pokazy filmów holenderskich, a o 20:30 odbędzie się After Party w popularnym ostatnio klubie Centralnym Basenie Artystycznym na Kopernika. Chodziłam tam jako 8latka na zajęcia wf’-u z moją klasą
Na basen oczywiście, nie do klubu. Klub jest od niedawna. Ale to już nie na temat
Tak zamierzam spędzić niedzielę. Zarezerwowałam też bilety na Koziołka Matołka do Teatru Guliwer. Ale dzwoniłam dzisiaj, więc oczywiście były ostatnie w ostatnim rzędzie, więc jeszcze to przemyślę. Może nie będzie Koziołka, ale Holender na pewno. No o ile jakaś zaraza nie dopadnie tym razem Filipa. Ale tfu tfu! Nie może. I tej wersji się trzymajmy.
Miłego weekendu!


niedziela 17. maj 2009 o 6:41 po południu
kiermasz książki niderlandzkiej, bo język niderlandzki a nie holenderski
Holandia to tylko Amsterdam i Rotterdam a całość to Niderlandy:)
pozdrawiam