Święta, święta i po świętach
środa, 15 kwiecień 2009
I stał się cud. Po raz pierwszy odkąd mam dzieci przeżyliśmy święta w zdrowiu. Nie wiem jak to możliwe, ale nikt nie miał gorączki, problemów z układem trawiennym, kaszlu, kataru. NIC.
Niestety pogoda nie dopisała, a według WP na te dni miała nadejść fala upałów. No, ale nie doszła, a wszystkiego mieć nie można.
Poza klasyczną zabawą w polewanie się hektolitrami wody w Lany Poniedziałek, w I dzień świąt bawiliśmy się w szukanie czekoladowych jaj. Nagrodą dla znalazcy była możliwość zjedzenia słodkiego jaja od razu, na miejscu i nawet przed obiadem
Jajek pochowanych w ogródkowych krzaczkach było mnóstwo i Gabrynia bawiła się świetnie. Nie tylko dlatego, że jest wielkim łasuchem, ale także dlatego, że bardzo lubi bawić się w szukanie ukrytych przedmiotów.
Na co dzień kiedy nie ma świąt bawimy się w domu w zabawę “ciepło zimno”. Gabrynia wychodzi z pokoju, a ja chowam np. jej ukochanego misia w jakiś zakamarek. Potem naprowadzam ją na ukryty przedmiot hasłami “ciepło” (dziecko znajduje się blisko schowanego przedmiotu) lub “zimno” (jest daleko), kiedy jest tuż obok niego krzyczę “upał” i wtedy bingo
zabawka znaleziona.
Alternatynawą do ciepło-zimno jest zabawa “Hokus pokus” polegająca na tym, że rozkładamy na podłodze kilka przedmiotów, potem dziecko zakrywa oczy, a my w tym czasie chowamy jeden z tych przedmiotów. Dziecko musi zgadnąć jaki przedmiot zniknął. To doskonały trening dla mózgu i dziecięcej pamięci. A do tego jak cieszy


