Po Ben 10 jeszcze kilka przemyśleń
Autor: admin o 9. kwiecień 2009
Muszę się z wami podzielić swoją troską. Jestem zaniepokojona tym zalewem gadżetów i pseudo zabawek i całej otoczki jaką się tworzy dookoła seriali dziecięcych.
Moje dzieci są na etapie minimini, telewizji dla najmłodszych (wyjaśnienie dla alternatywnych rodzin bez telewizora
) Gabrysia ma kilka ulubionych bajek/seriali emitowanych w tej stacji. Świnkę Peppę, Samsama, Świat Małej Księżniczki i kilka innych. Wyobraźcie sobie, albo pewnie sami to wiecie z doświadczenia, że w tej chwili na rynku prasowym można znależć gazetkę z bohaterem niemalże każdej bajki telewizyjnej. 
Wchodzę do Empiku i potwierdza się moje przypuszzczenie. Bohaterowie chyba wszystkich bajek znaleźli dla siebie miejsce w kolekcji gazet, gdzie do każdego egzemplarza dołączany jest oczywiście jakiś super gadżet. A to zegarek, a to magnesy na lodówkę, latarka, naklejki, flamastry… i można by tak bez końca wymieniać.
Moje dziecię widząc reklamę pokazującą najnowszą gazetę z super świetnym (według mojego dziecka) prezentem, za każdym razem wrzeszczy w niebogłosy, że musi koniecznie, ale to koniecznie to mieć. Nie gazetkę, ale właśnie pokazywany gadżet. Superprezent po zakupie przeżywa jakieś 2 dni, bo jest chińską tandetą, która żywot wiedzie krótko.
Czy macie pojęcie, że powstał sklep internetowy sprzedający gadżety z gazet, reklamujący się hasłem “Dodatki do gazet. Nie szukaj w kiosku”? Może należy skończyć z produkcją pism i zacząć produkować wyłącznie gadżety i kioski z prasą zamienić na kioski z gadżetami?
Co zrobić, aby odciągnąć uwagę dzieci od bezwartościowego szitu, jakiego masa wkoło? Wyłaczyć raz na zawsze telewizor? Nie wchodzić do empiku i innych “księgarni”?
Koleżanka mnie pocieszyła kilka dni temu. To przechodzi! Ten oczopląs gadżetowy u młodocianych widzów. Uff

