Werdykt jest. Imprezy nie będzie
Autor: admin o 21. marzec 2009
Niestety tak jak przewidywałam licho nie śpi
Gabryśka i Filip mają rozległe zapalenie oskrzeli i są na skraju zapalenia płuc. Oczywiście zarażają. Więc jak sami rozumiecie urodzinowe party musiało zostać odwołane. Czy tylko moja rodzina ma takiego pecha?
Poza tym naprawdę nie wiem kiedy oni się tego zapalenia nabawili, bo poza gorączką i lekkim kaszlem nic im nie było. Jutro czeka nas kolejna wizyta i werdykt co do dalszego leczenia. Zwłaszcza Filipa. Jest duża szansa na antybiotyk. A ja antybiotyków nie znoszę. Niestety chłopina nie chce się poddać innemu leczeniu, mianowicie nabulizacji. Kto ma dzieci alergiczne lub często zapadające na zapalenia oskrzeli lub płuc wie o co chodzi. Dziecko musi siedzieć z maseczką inhalacyjną w bezruchu przez 10 minut. I tak 3 razy dziennie. W przypadku Filipa jest to awykonalne.
Przyszło mi teraz na myśl, że nawet w chorobie można bawić się z dzieckiem, np. akcesoriami lekarskimi. Oswoić ich lęki związane z wizytami u lekarza. Lub przełamać niechęć np. do nabulizacji lub inhalacji. W przypadku Gabrysi zastosowaliśmy zabawę w słonia i udajemy, że maska lub tuba do leków wziewnych to trąba słonia.
W przypadku Filipa jest to na razie nie możliwe, bo za mały. Może ktoś z Was ma pomysł jak opanować dziecko, które nie chce się dobrowolnie leczyć?
Dajcie znać. Nagroda czeka

