Sklepowy zawrót głowy
czwartek, 5 marzec 2009
Byłam dzisiaj z moim starszym dziecięciem w sklepie z zabawkami. Szukałyśmy nagrody za dzielność u Pani dentystki. Wierzcie lub nie, (ale to autentyczna historia) Gabrysia dzisiaj miała leczone dwie jedynki KANAŁOWO i nie pisnęła nawet przez chwilkę. Przypomnę, że ma 4 lata
Także rozumiecie, że nagroda się należała i to nie byle jaka. Po wizycie u Pani Ewy wybrałyśmy się na poszukiwanie “czegoś fajnego”, czego dokładnie nie wiadomo
Po 10 mintuach pobytu w sklepie dziecię dostało oczopląsu wirując między lalkami Barbie (widzieliście nowe ekologiczne opakowania?), konikami Pony, akcesoriami domowymi AGD, Kubusiem Puchatkiem, miśkami i KOMPLETNIE NIE WIEDZIAŁA CO WYBRAĆ.
Wniosek jest jeden. Albo ma za dużo, albo nie było nic fajnego albo sama nie wiem co.
Po 20 minutach nagle BINGO! Gabrycha zdecydowała się na chińską tandetę w postaci wściekle różowego (a jakże!) plastikowego telefonu z Myszką Miki i pudrowymi cukierkami w środku.
Ciekawe co powiedziałaby na to nasza Pani zębuszka?


