Księżniczkowa sukienka
środa, 4 marzec 2009
Kiedy tydzień temu odbierałam Gabrysię z przedszkola, przywitała mnie słowami: “Mamuusssiiiuuu, a Zuzia to miała dzisiaj taką pięęęknąąą suuukienkęęęę. Różową (oczywiście, że różową, bo niby jaka inna byłaby TAK PIĘKNA
z przyszywaną dziewczynką, taką księżniczkowąąąąąąąąąą. Ale powiedziała, że ona była już ostatnia. I mi tak smutno jest strasznie. Bo ja też bym taką chciała mieć”.
Uznałam, że skoro jej tak smutno, a w najbliższej perspektywie znajduje się dzień jej urodzin, może sprawię mojemu smutnemu dziecięciu taką piękną, różową, księżniczkową suknię. A co tam, niech ma
Okazuje się, że to nie takie proste, jakby się wydawało. Sukien księżniczkowych owszem jest trochę, ale 99,9% jest przeobrzydliwych tak bardzo, że moje poczucie estetyki nie pozwala mi ich kupić. W tradycyjnych sklepach NIC. W internetowych NIC. Aż do dzisiaj. Dzisiaj znalazłam! Cudeńko. Jest i róż i fiolet i tiul i się błyszczy i do tego nie wygląda jak sukienka z Bazaru Różyckiego. (Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi
Niestety znalazłam to cudeńko w sklepie internetowym. I to w takim, co sprowadza ubrania zza oceanu. Teraz czekam na odpowiedź na maila, czy jest szansa dostarczenia tej wymarzonej cud sukni do 17 marca.
Trzymajcie kciuki
A oto obiekt westchnień

cud suknia

