Autor: admin o 31. marzec 2009
Jeśli Twoje dziecko lubi konkursy, zachęć je do udziału w konkursie z okazji Stulecia Polskiego Kina z Cinemagic.pl

Konkurs skierowany jest do miłośników kina w wieku od 0 do 18 lat. Lubicie bajki? Lubicie rysować?
TU znajdziecie szczegóły konkursowe.
Moja Gabrysia lubi bajki, lubi rysować i lubi konkursy. Ciekawe czy zwycięży?
Dam znać w czerwcu po ogłoszeniu wyników…
Autor: admin o 30. marzec 2009
Już w najbliższy czwartek ulubiony dzień mojego dziecka, 1 kwietnia. A przynajmniej jeden z ulubieńszych
W zeszłym roku ja i tata Gabrysi zostaliśmy zakatowani dowcipem z serii - Ooooooo, masz dziurę w bluzce…
Gabrysia jakieś kilkadziesiąt razy (a może set razy) przetestowała na nas swój primaaprilisowy żarcik. Odetchnęliśmy z ulgą, kiedy dziecię zasnęło, a pierwszy dzień kwietnia dobiegł końca
W tym roku to ja postanowiłam umilić żarcikami primaaprilisowy dzień Gabryśce i Filipowi. O ile Filip może jeszcze na żarcie nie do końca się pozna, o tyle Gabryśka na pewno. Myślałam, myślałam i poza dowcipami z mojego dzieciństwa - sól w cukierniczce, farba do malowania w tubce do pasty do zębów - nic genialnego nie przychodziło mi do głowy. Na pomoc jak zawsze przyszedł internet.
W Mieście Dzieci znalazłam genialne pomysły na primaaprilisowe żarty, które można zrobić dzieciom. I dorosłym pewnie też. Najbardziej spodobał mi się ten:
Robaczek w jabłku
Nieco pracochłonne ale warte zachodu. Jeżeli dajesz swojemu maluchowi do szkoły lub przedszkola jabłka to w tym dniu możesz dać mu “jabłko z robaczkiem”. Trzeba wydrążyć jabłko i włożyć w dziurkę gumiaczkową dżdżownicę tak aby jej łepek gustownie wystawał z jabłka.
TU znajdziecie resztę pomysłów. A może podzielicie się ze mną jakimś własnym genialnym dowcipem?
Autor: admin o 26. marzec 2009
Jak mnie to denerwuje! Mówi się, że kultura kuleje w naszym kraju. Ale jak chcę pójść z dzieckiem do teatru, to jeśli nie zadzwonię dwa miesiące przed seansem to szanse na kupno biletów są równe zeru. To samo zresztą tyczy się teatrów dla dorosłych. Ale to nie temat tego bloga. Może zacznę też pisać o zabawie i zabawkach dla dorosłych? Yyyy, może lepiej nie
Wracając do tematu. Niby jest kilka teatrów dziecięcych w Warszawie. Ale naprawdę ciężko kupić bilety na kilka dni przed, lub w dniu przedstawienia. Niby można kupić bilety na miesiąc przed, ale biorąc pod uwagę mojego pecha chorobowego to 9 na 10, że w dzień spektaklu moje dziecię na pewno wstanie z gorączką. Tak było kilka miesięcy temu, kiedy wykupiłam bilety na “Pchłę szachrajkę” do teatru Jandy. Jak ona się cieszyła. (Nie Pani Krystyna. Gabrysia oczywiście.) A jak ja się cieszyłam, kiedy dzień przed, dziecięciu skoczyła temperaturka do 40 stopni…
Podsumowując. Ona uwielbia teatr. Ja uwielbiam teatr. Ale mamy problem. Jak go rozwiązać? A może Wy znacie miejsca, gdzie bez stresu można kupić bilety na dziecięce spektakle?
TU można znaleźć repertuary teatrów dla dzieci. Wszystko fajnie. Tylko biletów za mało… A może poza Warszawą sytuacja nie jest już tak beznadziejna?
Autor: admin o 23. marzec 2009
Od kilku tygodni ja i Gabrysia jesteśmy wielkimi fankami skandynawskiego rodzeństwa. Charliego i Loli.

Lola to mały uparciuch i młodsza siostra Charliego. Oboje są bohaterami serii książeczek napisanych przez Lauren Child. Lola bardzo przypomina mi moją Gabrysię. Bo bywa bardzo zajęta i na nic innego nie ma czasu. Wcale nie jest śpiąca i nie chce iść jej się spać. Za nic na świecie nie chce zjeść pomidora, choć nigdy przedtem go nie próbowała. Wypisz wymaluj moja Gabrysia. Może dlatego tak chętnie słucha historyjek o Loli i jej bracie Charliem.

Książki są ładnie, nowocześnie ilustrowane. A język jakim są napisane jest bardzo zabawny. Przy okazji rozwiązują (albo przynajmniej próbują) problemy wielu przedszkolaków. Na całym świecie. Bez wyjątku.
Jeśli znacie jakieś inne dobrze napisane książki, które poza fajną treścią pełnią rolę także terapeutyczną zgłoście je na konkurs Miasta Dzieci. Szczegóły znajdziecie TU.
W dniu 24 lutego 2009 oficjalnie zainaugurowana została ogólnopolska akcja “Książkowe Pogotowie Ratunkowe”. Akcja organizowana jest po to, by osoba dorosła, mając do dyspozycji przykłady literackie, umiała rozmawiać z dzieckiem o problemie, który dziecka dotyka, by wiedziała, co dziecku polecić do samodzielnego czytania albo co z dzieckiem wspólnie poczytać, by służyć mu wsparciem w codziennych życiowych rozterkach, lękach, złych doświadczeniach, czy przeżytych traumach.
Autor: admin o 21. marzec 2009
Niestety tak jak przewidywałam licho nie śpi
Gabryśka i Filip mają rozległe zapalenie oskrzeli i są na skraju zapalenia płuc. Oczywiście zarażają. Więc jak sami rozumiecie urodzinowe party musiało zostać odwołane. Czy tylko moja rodzina ma takiego pecha?
Poza tym naprawdę nie wiem kiedy oni się tego zapalenia nabawili, bo poza gorączką i lekkim kaszlem nic im nie było. Jutro czeka nas kolejna wizyta i werdykt co do dalszego leczenia. Zwłaszcza Filipa. Jest duża szansa na antybiotyk. A ja antybiotyków nie znoszę. Niestety chłopina nie chce się poddać innemu leczeniu, mianowicie nabulizacji. Kto ma dzieci alergiczne lub często zapadające na zapalenia oskrzeli lub płuc wie o co chodzi. Dziecko musi siedzieć z maseczką inhalacyjną w bezruchu przez 10 minut. I tak 3 razy dziennie. W przypadku Filipa jest to awykonalne.
Przyszło mi teraz na myśl, że nawet w chorobie można bawić się z dzieckiem, np. akcesoriami lekarskimi. Oswoić ich lęki związane z wizytami u lekarza. Lub przełamać niechęć np. do nabulizacji lub inhalacji. W przypadku Gabrysi zastosowaliśmy zabawę w słonia i udajemy, że maska lub tuba do leków wziewnych to trąba słonia.
W przypadku Filipa jest to na razie nie możliwe, bo za mały. Może ktoś z Was ma pomysł jak opanować dziecko, które nie chce się dobrowolnie leczyć?
Dajcie znać. Nagroda czeka
Autor: admin o 19. marzec 2009
Kto ma kilkuletnią córkę ten wie jak ważna jest postać Księżniczki w życiu małych dziewczynek. Kolor różowy i księżniczka wyznaczają mojemu dziecku wiele dróg życiowych. Ładne ubranie, żeby było ładne musi być różowe. Ładny przedmiot, żeby był ładny musi być różowy. Jeśli się błyszczy, migocze i świeci tym lepiej. Nie myślcie o mnie źle. Ja naprawdę mam dobry gust
I wtłaczam poczucie estetyki mojemu dziecku. Ale róż to siła wyższa i skrzypce.
Te same reguły rządzą pojęciem księżniczka. Karnawałowe przebranie: księżniczka. Obrazek do pokoju: księżniczka.
Temat imprezy urodzinowej? Oczywiście KSIĘŻNICZKA. Żeby zaproszonym chłopcom nie było dziwnie, to dokoptowałyśmy Rycerzy do Księżniczek i mamy gotowy scenariusz imprezy. Koleżanki Gabrysi nie mogą doczekać się najbliższej niedzieli, kiedy będą mogły przywdziać swe przepiękne RÓŻOWE kiecki
Zaprosiłam do domu małych i dużych gości oraz Panią Małgosię - animatorkę z Akademi Zabawy i Rozwoju Edukado. Pani Małgosia wymyśliła scenariusz zabaw. Ja wymyśliłam menu urodzinowe dla małych i dużych. Tylko nie wiem czy impreza się odbędzie…
Nie wiem jak to się dzieje, ale choroba zawsze wie, kiedy w życiu dziecka i jego rodziców dzieje się coś ważnego i wtedy atakuje. Święta Bożego Narodzenia (zapalenie oskrzeli), Święta Wielkanocne (zapalenie pęcherza i zapalenie oskrzeli), wyjazd na narty (zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc). Nie mogło być inaczej i w okolicach urodzin Gabrychy. Od kilku dni gorączkuje i kaszle jak traktor. Od wczoraj do teamu dołączył Filip. Jutro o 10:30 wizyta u pediatry i zapewne werdykt. Szaleć w niedzielę czy nie szaleć? Oto jest pytanie
Autor: admin o 17. marzec 2009
Miałam nosa. Prezent okazał się być strzałem w dychę. Gabrynia od razu zażyczyła sobie pieczenia mufinek. Musiałam nieco ostudzić zapał mojej czteroletniej (jejku kiedy to zleciało????) córki.
Obiecałam przygotowanie urodzinowych wypieków po południu. Będą i mufinki i wiosenne ciasteczka. Wykrawanie różnych kształtów ciasteczek to alternatywa dla rodziców, którzy nie znoszą wszędzie walającej się ciastoliny. Ta sama przyjemność wyczarowywania kształtów, a i jeszcze można smacznie podjeść.
Przepis na wiosenne ciasteczka znalazłam w Mieście Dzieci
Autor: admin o 16. marzec 2009
Jutro Gabrysi urodziny. Czwarte. Cztery lata temu o tej porze byliśmy już w szpitalu i robiłam wszystko, żeby moje pierwsze dziecko pojawiło się na świecie jak najszybciej. Oszczędzę Wam szczegółów
Lekko nie było. Gabrynia przyszła na świat o 2:00 w nocy. Chwila naprawdę magiczna. I co roku w dniu urodzin Gabi wspominam ją minuta po minucie. Naprawdę bardzo zazdroszczę wszystkim kobietom, które rodzą. Szczerze.
Jutro urodziny. Prezent spakowany. Miniamo - zestaw do pieczenia. Czyli: miska do mieszania, miseczka do odmierzania, zestaw szpatułek, fartuszek w kropki oraz różowa czapka kucharska.

Mam nadzieję, że dziecię się ucieszy, bo bardzo lubi ze mną gotować i lubi to robić będąc odzianą w mój fartuch. Jak się domyślacie nieco na nią za duży
Zabawa w gotowanie jest naprawdę sprawą przyjemną. Przyjemną i pożyteczną. Szczerze zachęcam. Dzieci to uwielbiają, a przy okazji nabywają przydatnych umiejętności. Gabrysia najbardziej lubi piec mufinki. Wiele z czynności może wykonać sama. I kiedy potem chwali się, że sama zrobiła mufinki jest to najszczersza prawda
Autor: admin o 13. marzec 2009
W sklepach z zabawkami jest mnóstwo tandety i chińskiego badziewia, ale też fajnych zabawek, mądrych i uczących myślenia.
Są zabawki wymagające abstrakcyjnego, ale i logicznego myślenia, pobudzające mózg do pracy. Takie, które poprawiają koordynację wzrokowo-ruchową. Ćwiczą cierpliwość i umiejętność skupienia się.
Takie zabawki znajdziecie w kolorowejkrowie. Są to m.in.
1. Zestaw do odlewów gipsowych Ses

2. Bindeez nowa formuła - zestaw koralików wzory 3D

3. Gra stuku puku Granna

4. Ciastolinowy zestaw dentysta Play-Doh

Autor: admin o 13. marzec 2009
Nie wiem jak Wy, ale ja już czuję wiosnę w kościach. Zaczyna się pogoda idealna na spacery, bujanie się na chuśtawkach i wspinanie na drzewa.
Mam dla Was w związku z tym propozycję zabawy we wswpomnienia. Wychodźcie z dziećmi jak najczęściej. Spędzajcie czas w różnych otoczeniach. Kiedy wrócicie do domu pogadajcie o tym co razem widzieliście.
Potem weźcie różne gazety i niepotrzebne katalogi. Przejrzyjcie je i powycinajcie te obiekty, które kojarzą się Wam ze wspólnym spacerem.
Ułóżcie na sztywnej kartce z bloku, im większa tym lepsza, i poprzyklejajcie wycinanki.
Możecie codziennie dokładać do tej samej kompozycji nowe ilustracje.
Dobrej zabawy.
Autor: admin o 10. marzec 2009

Twinky-Winky
Nie dla Rzecznika Praw Dziecka Pani Ewy Sowińskiej
:-)
Jeśli o mnie chodzi to nie jestem specjalnym fanem tych brytyjskich postaci. Ale… jeśli chodzi o wszystkie znane mi dzieci to rzecz ma się inaczej.
Nie znam malucha, który nie wiedziałby kim są Teletubisie i który by ich nie uwielbiał. Jeśli Ty też znasz takie dziecko, i planujesz kupno prezentu dla niego polecam nowość “Teletubiś tańczący Twinky-Winky. Już widzę ten uśmiech dziecka
Teletubiś Twinky-Winky to duża, fioletowa maskotka mierząca 42 cm. Gdy dziecko złapie za rączkę maskotkę usłyszy wesołą melodię i zobaczy teletubisiowy taniec. Twinky-Winky gra dwie wesołe melodie.
Zabawkę kupisz w sklepie kolorowakrowa.pl
http://www.kolorowakrowa.pl/Teletubis-tanczacy-Twinky-Winky-p492.php
Autor: admin o 8. marzec 2009
Dwa miesiące temu zapisałam Gabrysię na Warsztaty twórczego myślenia do Centrum kreatywności dziecięcej Aureliuszowo.
O centrum i jego założycielce przeczytałam w czasie wakacji w sierpniowym numerze “Zwierciadła”. Artykuł przekonywał o cudowności i pomysłowości Pani założycielki i terapeutycznej roli zajęć, jakie odbywają się w centrum.
Ponieważ Gabrysia miała ostatnio problemy na tle psychologicznym (np. trudności z wejściem w grupę) postanowiłam coś z tym zrobić. Pierwszym pomysłem jaki przyszedł mi do głowy, było właśnie Aureliuszowo.
I to był strzał w dziesiątkę. Ponieważ…
Są to nowatorskie zajęcia będące połączeniem tak docenianej przez pedagogów dramy, z plastyką i działaniami muzyczno-ruchowymi, prowadzone w 10-12 osobowych grupach. W niezwykle atrakcyjnej formie godzinnych happeningów dają dzieciom, pod płaszczykiem fantastycznej zabawy, to, co dla nich najważniejsze:
- wiarę we własne siły i możliwości - poprzez to, że w trakcie zajęć każde dziecko kilkakrotnie podejmuje samodzielnie decyzje o rozwiązaniu poszczególnych zadań i zabaw
- umiejętność wyznaczania sobie celów i dążenia do nich
- samoświadomość własnego ciała
- uwrażliwiają je na otaczający nas świat i ludzi - dzięki odpowiedniemu doborowi tematów i zabaw, które rozwijają wrażliwość i zaufanie w stosunku do innych, prowadzą do przyjaznych uczuć pomiędzy dziećmi uczestniczącymi w Warsztatach
- oduczają je schematycznego myślenia - w dobie telewizji, komputerów, reklam typu “zalać wrzątkiem i gotowe”, dzieci poszukują niecodziennych i zaskakujących rozwiązań
- rozbudzają ich ciekawość, co pomoże objawić się zainteresowaniom
- umiejętność wyrażania własnych odczuć i dzielenia się nimi
I nie są to kolejne zajęcia genialnie opisane na papierze. To wszystko o czym mowa wyżej dzieje się na tych zajęciach. Gabrysia je uwielbia i od dwóch tygodni problemy przedszkolne pękły jak bańka mydlana
Autor: admin o 8. marzec 2009
Jak wiecie wybierałyśmy się z Gabrysią do Czułego Barbarzyńcy na Czułe czytanki. I pojechałyśmy. Godzina 11:00 wchodzimy do kluboksięgarni na Dobrej. Wita nas tłum: fotoreporterów, kamerzystów, ciekawskich rodziców i zagubionych w tym harmidrze dzieci. Nie ma jak przejść. Sadzam Gabrysię wśród dzieci na podłodze, gdzie ze swoimi rodzicami i dziesiątkami aparatów fotograficznych i kamer czekają na Panią, która ma czytać książeczkę. “Kapelusz Pani Wrony” Danuty Parlak.

Cały ten tłum ściągnął do Czułego, aby pogapić się i powzdychać do Pani czytającej książeczkę. Panią była Magdalena Cielecka i wszystko co działo się wokół było nieznośne i niemożliwe do przełknięcia. Przynajmniej jak dla mnie.
Godzina 11:24 wychodzimy z Czułego. Miało być miło i dla dzieci, tymczasem był cyrk, dla GWIAZDY i fotereporterów.
Z Czułego pojechałyśmy do Numerów Liter na Wilczą i spędziłyśmy bardzo miłe dwie godziny w czasie warszatów biżuterii. Wśród mam i ich córek były dwa rodzynki. Tata z synem, którzy w tajemnicy przed żoną i mamą przyszli zrobić kolczyki na dzień kobiet.
Bawiłyśmy się przednio i wyszłyśmy z dwiema parami kolczyków i naszyjnikiem.
Autor: admin o 6. marzec 2009
Genialnym sposobem na nudę są szalone eksperymenty.
Polecam jeden z nich. Stań z dzieckiem przed lustrem. Weźcie do rąk nadmuchane baloniki. Potrzyjcie baloniki o wełniane ubranie (może być szalik) a potem przytrzymajcie naelektryzowany balon nad głową. Blisko włosów.
Jaki będzie efekt? Sprawdźcie sami. Gwarantuję, że maluchy będą często wracać do tej zabawy
Autor: admin o 6. marzec 2009
Interaktywny plac zabaw w Zachęcie
Moja Gabrysia już była. Wróciła zachwycona i często wspomina tę wystawę.
17 lutego – 26 kwietnia 2009
“To wystawa całkiem wyjątkowa, podczas której pozwolimy dotknąć wszystkich „eksponatów”, a nawet pobawić się zabawkami-instalacjami, które podziałają na zmysły: wzroku, słuchu, dotyku i węchu. Stworzymy też szansę zapoznania się z różnymi dziwnymi pojęciami. Opowiemy i pokażemy, czym jest: faktura, perspektywa, mieszanie barw, i przekonamy, że tak naprawdę ich znaczenia wcale nie są trudne.”
http://www.zacheta.art.pl/index.php?homepage=1&lang=1
Autor: admin o 5. marzec 2009
Takim hasłem zwykła moja mama nazywać dzień, w którym robiłyśmy coś miłego dla nas dwóch, we dwie i bez niczyjej asysty.
Takim hasłem nazywam najbliższą niedzielę, 8 marca, kiedy z moją córką zamierzam spędzić babski dzień
Wybieramy się do Czułego Barbarzyńcy na Czułe czytanki.
http://warszawa.miastodzieci.pl/wydarzenia/1:wszystkie/22013:Czue_czytanki_z_Magdalen_Cieleck.html
Alternatywą dla czułych czytanek były warsztaty projektowania biżuterii dla mam i córek
http://warszawa.miastodzieci.pl/wydarzenia/1:wszystkie/21998:Warsztaty_projektowania_biuterii.html
ale wybrałyśmy czytanki.
A Wy jak zamierzacie spędzić ten dzień?
Autor: admin o 5. marzec 2009
Byłam dzisiaj z moim starszym dziecięciem w sklepie z zabawkami. Szukałyśmy nagrody za dzielność u Pani dentystki. Wierzcie lub nie, (ale to autentyczna historia) Gabrysia dzisiaj miała leczone dwie jedynki KANAŁOWO i nie pisnęła nawet przez chwilkę. Przypomnę, że ma 4 lata
Także rozumiecie, że nagroda się należała i to nie byle jaka. Po wizycie u Pani Ewy wybrałyśmy się na poszukiwanie “czegoś fajnego”, czego dokładnie nie wiadomo
Po 10 mintuach pobytu w sklepie dziecię dostało oczopląsu wirując między lalkami Barbie (widzieliście nowe ekologiczne opakowania?), konikami Pony, akcesoriami domowymi AGD, Kubusiem Puchatkiem, miśkami i KOMPLETNIE NIE WIEDZIAŁA CO WYBRAĆ.
Wniosek jest jeden. Albo ma za dużo, albo nie było nic fajnego albo sama nie wiem co.
Po 20 minutach nagle BINGO! Gabrycha zdecydowała się na chińską tandetę w postaci wściekle różowego (a jakże!) plastikowego telefonu z Myszką Miki i pudrowymi cukierkami w środku.
Ciekawe co powiedziałaby na to nasza Pani zębuszka?
Autor: admin o 4. marzec 2009
Kiedy tydzień temu odbierałam Gabrysię z przedszkola, przywitała mnie słowami: “Mamuusssiiiuuu, a Zuzia to miała dzisiaj taką pięęęknąąą suuukienkęęęę. Różową (oczywiście, że różową, bo niby jaka inna byłaby TAK PIĘKNA
z przyszywaną dziewczynką, taką księżniczkowąąąąąąąąąą. Ale powiedziała, że ona była już ostatnia. I mi tak smutno jest strasznie. Bo ja też bym taką chciała mieć”.
Uznałam, że skoro jej tak smutno, a w najbliższej perspektywie znajduje się dzień jej urodzin, może sprawię mojemu smutnemu dziecięciu taką piękną, różową, księżniczkową suknię. A co tam, niech ma
Okazuje się, że to nie takie proste, jakby się wydawało. Sukien księżniczkowych owszem jest trochę, ale 99,9% jest przeobrzydliwych tak bardzo, że moje poczucie estetyki nie pozwala mi ich kupić. W tradycyjnych sklepach NIC. W internetowych NIC. Aż do dzisiaj. Dzisiaj znalazłam! Cudeńko. Jest i róż i fiolet i tiul i się błyszczy i do tego nie wygląda jak sukienka z Bazaru Różyckiego. (Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi
Niestety znalazłam to cudeńko w sklepie internetowym. I to w takim, co sprowadza ubrania zza oceanu. Teraz czekam na odpowiedź na maila, czy jest szansa dostarczenia tej wymarzonej cud sukni do 17 marca.
Trzymajcie kciuki
A oto obiekt westchnień

cud suknia
Autor: admin o 4. marzec 2009

ORIGAMI FACES DJECO
Genialnym sposobem na zimową nudę są zabawy manualne. Czyli lepienie (ciastolina, piaskolina, plastelina i inne), malowanie, rysowanie. Nie znam dziecka, które nie lubi tego typu zajęć. A jak jeszcze towarzyszą w tej zabawej rodzice, radość jest podwójna.
Do tych pomysłów dorzucę jeszcze nieco zapomniane przez nas, dorosłych, ORIGAMI. Pamiętacie te czasy, kiedy ze skupieniem na twarzach i wywalonym jęzorem wyczarowywało się ze zwykłych kartek papierowe cudeńka? Ręka do góry kto w swoim pokoju nie miał zawieszonego pod sufitem sznura papierowych gołębi lub innych stworzeń.
Tym rodzicom, którzy są na bakier z zajęciami wymagającymi uzdolnień twórczych polecam nowość firmy DJECO. W przepięknym pudełku znajdziecie 40 kart do złożenia. To origami skierowane jest do początkujących “składaczy”.

Autor: admin o 4. marzec 2009
Jako współczesna, dbająca o siebie mama postanowiłam zapisać się na zajęcia fitness. W końcu wiosna idzie
Razem ze mną zapisała się druga współczesna, dbająca o siebie mama, moja sąsiadka.
Sąsiadka jest mamą uroczego rodzeństwa, które wczoraj z niekłamaną radością zostawiła pod opieką ich taty na czas aerobowych katuszy. Z radością, powiedziałabym nawet podwójną. Pierwszy argument jest tak oczywisty, że nie będę o nim pisać. Podwójna zaś radość wywołana była wściekłym bałaganem w pokoju jej syna.
Jako, że byłam świadkiem demolki, którą uroczy czterolatek uczynił w swoim pokoju, rozumiałam radość sąsiadki doskonale.
Nie doszłyśmy jeszcze do tego, co było inspiracją do wywalenia dosłownie WSZYSTKIEGO co znajdowało się na półkach, w plastikowych pudłach, szafkach i szafeczkach NA ŚRODEK POKOJU. Po kilku minutach szalonej zabawy w huragan katrina na środku pokoju urosła góra zabawek pomieszanych z książkami wyglądająca jak zabawkowo-książkowy mont everest.
Doskonałość zabawy zakończyła się dla syna na hasło, “A TERAZ KOCHANIE POSPRZĄTASZ TO WSZYSTKO NA MIEJSCE”. Młodzieniec zalał się łzami, a my czmychnęłyśmy pocić się w towarzystwie trzydziestki współczesnych, dbających o siebie dam